poniedziałek, 27 stycznia 2020

, , ,

"Mury" tekst: Boguś Janiszewski, ilustracje: max Skorwider, Wydawnictwo Albus

"Mury" Bogusia Janiszewskiego i Maxa Skorwidra to książka ważna, która dobrze czuje dzisiejszy świat. Czy ta aktualność będzie katalizatorem jej rychłego przedawnienia? Nie zapowiada się. Autorzy przybliżają "ideę" muru, pokazują znaczące mury z przeszłości, po czym płynnie przechodzą do teraźniejszości, gdzie murów nie brakuje, a oprócz tych namacalnych - betonowych czy drucianych - istnieje mnóstwo takich niewidocznych. Niewidocznych, ale niebezpiecznych. Ich działanie dotyka w jakimś stopniu każdego z nas. Wystarczy dobrze się rozejrzeć.


Mur to od początku element dwuznaczny, bo z jednej strony mury tworzą nasze domy, nasze miejsce prywatne, gdzie pielęgnujemy nasz humanizm, a z drugiej są symbolem podziału, oddzielenia się bogatych od biednych, środkiem do negacji humanizmu, uruchamiającym nasze najgorsze instynkty. 

Nie spodziewajcie się jednak w tej książce koturnowego stylu i grożenia palcem, Janiszewski posługuje się językiem, który z pewnością dobrze trafi do młodego czytelnika. Przykład? Proszę. Z rozdziału "Mury Jerycha":

"No cóż, albo kapłani mieli takie wielkie trąby, albo Jerycho otaczały takie słabe mury. Chociaż opowieść mimo wszystko nie trzyma się kupy. Przecież głośną  muzyką nie da się rozwalić niczego dużego. Dlatego możesz spokojnie słuchać na maksa kawałków swojej ulubionej kapeli. Może twój ojciec i matka twa osiwieją od tego albo zwariują. Może uszkodzisz sobie słuch. Może kot sąsiadów dostanie biegunki. Ale na pewno nic gorszego się nie wydarzy".

Mówienie o podziałach w dzisiejszym świecie i w dzisiejszej Polsce to niełatwe zadanie, a jeszcze w książce skierowanej do dzieci wydaje się to misją z góry skazaną na niepowodzenie. Tym większy sukces obu autorów. Napisali książkę, która powinna stać się lekturą szkolną. Ale nie życzę jej tego, bo wolałbym żeby była czytana.

/BW/
Share:

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Chcesz coś dodać? Śmiało!