wtorek, 16 września 2014

Miłośnik zwierząt i abstrakcji ("Mądra poduszka" Ludwik Jerzy Kern)

Jestem przekonany, że dla Ludwika Jerzego Kerna zwierzęta były ludźmi w innej skórze. Dowodem są jego książki: pies Ferdynand uczłowiecza się w „Ferdynandzie Wspaniałym” (1963), a fajansowy słoń Dominik rośnie i zaczyna mówić ludzkim głosem w „Proszę słonia” (1964). Także w „Mądrej poduszce” zbiorze z 1972 roku, w którym znalazły się wszystkie najważniejsze wiersze Kerna pisane dla dzieci, zwierząt jest bardzo dużo. Zresztą sam autor do swojej miłości przyznaje się od razu, w otwierającym tom wierszu:




Książka ma nietypowy, podłużny format. Miałem ją w dzieciństwie, ale niestety zaginęła w morzu niefrasobliwości (zaraz po tym jak została zaczytana). Po latach szczęśliwie zdobyłem ją na wyprzedaży, w całkiem dobrym stanie. Przekartkowałem wiersze, obejrzałem ilustracje Zbigniewa Rychlickiego i że spersonifikuję – wspomnienia wróciły. 


Oczywiście kiedyś moje podejście do tych wierszy było nieco inne. Nie twierdzę tym samym, że dzisiejsze jest lepsze, ale na pewno jestem w stanie dostrzec kilka dodatkowych atutów – chociażby słowną wirtuozerię poety i ten rodzaj abstrakcji, którą nas raczy. Abstrakcji, w której czuć przedwojenny szyk. Abstrakcji podszytej satyrą, zostawiającej sporo miejsca dla działań wyobraźni. Abstrakcji w doborze tematyki i obrazowaniu. „Mądra poduszka” to bez wątpienia poetyckie opus magnum Kerna. Tytuł zbioru pochodzi od wiersza o chłopcu, któremu nie chciało się uczyć, więc schował książki pod poduszkę, aby materiał opanować we śnie. Niestety zamiast niego materiał opanowała poduszka, która potem odpowiadała na lekcji. Takie właśnie są te wiersze.

Nie czytamy z Kostkiem wszystkiego jak leci. Mamy swoje ulubione kawałki. A wybór jest o tyle fajny, że obok utworów długich, sporo tutaj drobiazgów 4- czy 5-wersowych. Jak choćby wiersz „ Kakao”, z ilustracji do którego możemy się dowiedzieć, że za PRL-u kakao produkowało się we Włocławku. Albo ten o słodkim pałacu króla Pippina, panu Kocie łapiącym myszy pod tronem angielskiej królowej, lecącym do góry prosiaczku czy może trochę dłuższy (klasyk!) o psie chrapiącym na kanapie.

Wiersz o napoju z Włocławka

Pierwszym ulubionym tekstem Kostka był „Wyścig”, gdzie trzeba wymieniać marki samochodów, ale ku jego zasmuceniu nie byłem w stanie ich rozpoznać po starych nadwoziach narysowanych przez Rychlickiego (no dobra rozpoznałem starą Cytrynę i Garbusa).

Może wy potraficie rozpoznać więcej marek starych samochodów na rysunku Rychlickiego?


Na jakie wiersze jeszcze zwróciliśmy uwagę?

O kaczkach i ich taczce, do której postanowiły kupić motorek, żeby jechać do Kaczkowa, do tamtejszego baru na flaczki. Motorek miał być kupiony za złoty kaczeniec. Niestety siostrzeniec, któremu zlecono to istotne zadanie (swoją drogą lekkoduch i szaleniec) zgubił cenny środek płatniczy. Na „Wiersz, w którym syczy przez cały czas” - opowieść o chcącym się ostrzyc z okazji chrzcin Szczepanie Szczygle, nie wiem czy nie przebijająca słynnego szczebrzeszyńskiego chrząszcza. 



Wiersz pt. „Wąsy” z Szadkiem w tle, o psotnym wujku Władku dorysowującym babci wąsy na fotografii (z bloga Marka Niedźwiedzkiego, pochodzącego z Szadku, można się dowiedzieć, że nie miał on o tym wierszu pojęcia: http://www.marekniedzwiecki.pl/896135acf69716cac4c22ac7561bace0,entry.html ). „Dziwna zwrotka” o zwrotce, do której wchodzą zwierzęta a na koniec ciotka. „Dwa jeże” o kolczastych klientach zakładu fryzjerskiego zainteresowanych tematem modnych fryzur (A czy na jeża ktoś się czesze? / O proszę panów, całe rzesze), o kawce, która miała czkawkę na co lekarstwem było zjedzenie szczypawki i o warszawskich pomnikach, które nie noszą parasoli i wciąż pada na nie deszcz. Kern pisze o wszystkim i nawet okruszynkę potrafi przemienić w diament.

Pomnikowi zawsze deszcz w oczy...

 Co prawda nie wiem czy dzisiaj ktoś opublikowałby z myślą o komercyjnym sukcesie wiersz o niedźwiedziu, który nie mógł zapaść w sen zimowy, więc udał się do szpitala, gdzie podłączono mu kroplówkę ze środkami nasennymi. Od razu przypomina mi się książeczka z serii „Poczytaj mi mamo” – „Bardzo zajęte psy” Ryszarda Grońskiego, gdzie jedna z rozkładówek dotyczy psów biorących udział w naukowych eksperymentach. O tempora, o mores!

Farmakologia w służbie niedźwiedziowi

Strona z książeczki "Bardzo zajęte psy", autor Ryszard Marek Groński, il. Jerzy Flisak

A wracając do „Mądrej poduszki” i puentując to stwierdzić warto i należy, że jest to zbiór nadający się doskonale do wielokrotnego czytania oraz odkrywania. Oddając głos samemu autorowi:

Nie jestem za bardzo nieśmiały
Ani za bardzo wyniosły.
Gdy piszę dla dzieci, to piszę w ten sposób,
Żeby mógł to zrozumieć nawet dorosły.

/BW/

Mądra poduszka, Ludwik Jerzy Kern, ilustracje Zbigniew Rychlicki, Nasza Księgarnia 1986, wydanie III


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Chcesz coś dodać? Śmiało!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...