piątek, 15 kwietnia 2016

Gdzie jesteś, sierżancie Wierzbo? część 1 („Wilki na granicy” Aleksander Wiącek, Jerzy Ruszczyński)

Czy przestrzeń najlepiej wam znana pojawiała się w książkach? Mam na myśli miejsca najbliższe waszym sercom czyli te, w których się wychowaliście, w których mieszkaliście bądź mieszkacie? Przyznam, że zawsze tego szukałem. Chciałem, żeby ktoś wziął moją ulicę, park czy miasto i zaludnił fikcyjnymi postaciami.
 

Ale tak się złożyło, że wychowałem się w Szklarskiej Porębie.

Piękne miejsce, ale w popkulturze znane (no, powiedzmy) w zasadzie głównie dzięki... dworcom kolejowym. Bohdan Poręba nakręcił tutaj kiedyś film „Droga na zachód” (tato mi opowiadał, że aktorzy ostro imprezowali w hotelu „Karkonosze”). Dużo scen było kręconych na stacji Szklarska Poręba Huta. Kilka nawet w poczekalni! Oczywiście „Jak rozpętałem II wojnę światową” i sceny bawarskie – to też Szklarska, stacja Szklarska Poręba Średnia. Przyznam, że jak zobaczyłem kiedyś w telewizji pokolorowaną wersję przygód Franka Dolasa to byłem w ciężkim szoku widząc zalesienie pasma Karkonoszy. A z rzeczy najnowszych i nazwisk najgorętszych to Agnieszka Smoczyńska nakręciła kiedyś m.in. na stacji Szklarska Poręba Górna swój krótkometrażowy film „3 Love” (z Romą Gąsiorowską). Także widzicie – niby hej góry nasze góry, lasy, świeże powietrze, a ludzie kultury brali stąd tylko stacje kolejowe i pociągi. Aż cud, że „Siekierezady” tutaj nie robili…

No dobra, ale miało być o książkach, a nie filmach. Cóż kiedy książek nie ma! Ostatnio słyszałem, że pisarka Joanna M. Chmielewska, mieszkająca od kilku lat pod Szrenicą, umieszcza akcję swoich książek w Szklarskiej. Przyznaję, nie czytałem, ale kiedyś, przy okazji w Empiku przeglądałem i jednak Szklarska pojawia się tam w postaci standardowych widoczków, raczej brakuje tego mięsa, miejsca, ludzi. No wiecie człowiek jednak się w dzieciństwie na czarnym szlaku nie bawił, nie wylegiwał na izerskich łąkach, ale gdzieś tam okolice Esplanady penetrował, rakietę na placu zabaw, asfaltowe boisko poniżej stadionu, pobliże stacji kolejowej, tego typu okolice. Bardziej klimat Szklarskiej FWP-owskiej, niż historii o Kamieńczyku i Duchu Gór. Nie myślcie jednak, że będzie tutaj happyend. Bo i skąd? Chyba, że macie moi przyjaciele i znajomi z przeszłości jakieś niewydane maszynopisy, tudzież rękopisy? Macie? Teraz wszyscy już chyba piszą książki, więc wcale bym się nie zdziwił…



Okładka niestety bez grzbietu, w tle trójwymiarowa, czeska mapa Karkonoszy (wątek czechosłowacki jest w książce istotny) - za projekt graficzny okładki odpowiadał znany plakacista i ilustrator Marian Stachurski

Chociaż czekajcie, była taka jedna książka. Książka-legenda. W podstawówce się o niej mówiło w atmosferze wielkiej tajemnicy. Szeptało się na korytarzu, z wypiekami na twarzy. Jako o najprawdziwszej prawdzie. Że wszystko się tam zgadza, a było to i o morderstwach, i o skarbach, i o żołnierzach z Wehrwolfu, i o ukrytych korytarzach. Prawie jak pan Samochodzik, tylko w Szklarskiej (swoją drogą pan Samochodzik jak jechał do Pragi w "Tajemnicy tajemnic" to nocował w Szklarskiej, konkretnie w "Karkonoszach"). Był podobno jeden egzemplarz w miejskiej bibliotece, ale ktoś go ukradł, chciał żeby te tajemnice przepadły, żeby nikt się o nich nie dowiedział, żeby sczezły gdzieś w jakiejś zagrzybionej piwnicy. Oczywiście kolega zdradził tytuł tej tajemnej księgi (dzięki Bolo!), ale jak to z legendami bywa – ich elementy pokrywa kurz zapomnienia, fakty zmieniają się w hipotezy, aż wreszcie budzisz się na ulicy Szczytnickiej we Wrocławiu, gdzie w filii miejskiej biblioteki (dziś przeniesiona na Reja), na półce z książkami na sprzedaż, dostrzegasz tę właśnie księgę zatytułowaną „Wilki na granicy” autorstwa Aleksandra Wiącka i Jerzego Ruszczyńskiego. I cała ta przeszłość, historie o minach, złocie i nazistach wracają do ciebie jakbyś do szkoły podstawowej chodził dopiero wczoraj. Oczywiście kupiłem za około złocisza, był rok 2000. Wreszcie mogłem spokojnie zgłębić tajemnicę. I powiem tak: przeczytałem, nie żałuję.





Jedno wydanie w „Iskrach”, rok 1970, nakład 30 tys. plus 237 egzemplarzy. Kupić to dziś? Marzenie ściętej głowy. Wyjaśnienie tego stanu rzeczy jest jednak mało romantyczne. To nie spisek w celu ukrycia drogi do skarbów. Nie wykupili tej książki Niemcy w srebrnych merolach. Potomkowie nazistów nie zamurowali nakładu w skałach na zboczu Chojnika. Po prostu nikt później tego nie wznowił. I pewnie tego nie zrobi, bo w warstwie fabularnej książka ta cierpi na wiele dolegliwości propagandowej literatury okresu PRL. Mamy 1945 rok, Ziemie Odzyskane, bohaterami są dobrzy żołnierze i źli Niemcy – to się nie mogło udać, to musiało być propagandowe. A jednak pojawia się tutaj sporo miejsc dawnej Szklarskiej, których już nie ma, a które współautor „Wilków na granicy” Aleksander Wiącek jako jeden z pierwszych polskich przewodników sudeckich, autor legend ze Szklarskiej i w ogóle dawna ostoja kultury znad Kamiennej, znać i pamiętać musiał.



Aha, na pewno nie usłyszycie ode mnie, że to jest zła książka. Natomiast zainteresowanym bardzo chętnie przypomnę przygody (chociaż czy to były przygody?) sierżanta Wierzby, żołnierza WOP-u, który w zasadzie, chcąc nie chcąc robi tutaj za detektywa w prochowcu, w pierwszej scenie pochylającego się nad leżącymi w Kamiennej zwłokami przyjaciela Tadeusza. Słaby to jednak kryminał, bardziej pasuje określenie literatura młodzieżowa, nawet literatura sensacyjna. Nie mam pojęcia czy kogokolwiek to dzisiaj interesuje, a jednak zdecydowałem się napisać o tej książce. Ten wpis jest wprowadzający, ale za kilkanaście dni pojawi się kolejny, w którym pochodzimy po Szklarskiej i okolicach z książką „Wilki na granicy” w ręku. Back to the future! Czekaj Szklarsko, przybywam!

/BW/
Share:

6 komentarzy:

  1. przepraszam ,że się wtrącę,"Bolo" to może Adolf Ł. ?
    "Wilki na granicy" robią znowu karierę poprzez jawne,szerokie wykorzystanie w innej,nowo wydanej książce o tzw."Szczelinie Jeleniogórskiej".
    pzdr ze Szklarskiej Adam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzień dobry! Nie chodzi o tę osobę, ale informacja jest ciekawa - mógłby mi pan poda tytuł tej książki? Pozdawiam

      Usuń
    2. "Skarb Generała - tropem tajemnic szczeliny jeleniogórskiej", Krzysztof Krzyżanowski, wyd. Technol, 2015.
      Książka zacna, przywraca do życia "Wilki..."!
      Polecam
      Pozdrawiam!

      Usuń
  2. Jestem chyba jedynym z niewielu, co posiada tą książkę od autora Aleksandra Wiącka. Poznałem Go w 1970 roku w Szklarskiej Porębie. Byłem w tedy na koloni w Szklarskiej Porębie. Rok później też byłem i poprosiłem Jego o tą książkę. Dostałem autografem. Jest dla mnie bezcenna. I znam ją prawie na pamięć.

    OdpowiedzUsuń
  3. No , Bartosz . Nie Ty jeden okolice Esplanady penetrowałeś . Też mam na "sumieniu" penetrację starej muszli koncertowej , na krótko przed jej spłonięciem . To była w moim przekonaniu piękna i ciekawa składnica różnych przedwojennych transparentów i plakatów , większość dotyczyła wydarzeń kulturalnych organizowanych przez ówczesne władze miasta . Wracając do książki "Wilki na granicy" , Też ją posiadam , długo ją poszukiwałem , zresztą nie tylko ja , moi koledzy z którymi od czasu do czasu ruszaliśmy w teren na "poszukiwania" też jej szukali . Długo to trwało, ale w końcu udało się , w 2006 roku znalazłem ją w okolicach Białowieży w takim malutkim niepozornym antykwariacie .

    OdpowiedzUsuń
  4. W książce z 2015 r. "Skarb Generała" jest dość niesamowity zwrot akcji, ponieważ autor dotarł do maszynopisu książki Wiącka i tenże maszynopis... różni się w kluczowych miejscach od książki.

    OdpowiedzUsuń

Chcesz coś dodać? Śmiało!