czwartek, 5 stycznia 2017

Żarty i schematy („Królewna z wieży" tekst: Przemysław Wechterowicz, rysunki: Bartosz Minkiewicz)


Po przeczytaniu (i obejrzeniu!) „Królewny z wieży” stworzonej przez Przemysława Wechterowicza i Bartosza Minkiewicza pierwsze pytanie jakie mi się nasunęło brzmiało: do kogo to wydawnictwo właściwie jest skierowane? Czy to kolejna wersja klasycznej bajkowej historii przeznaczona dla dzieci? Czy może komiksopodobna fabuła dla rozmiłowanych w popkulturze nerdów, tudzież geeków, tocząca bekę ze zmurszałego bajkowego szablonu? A może interaktywna propozycja mająca rozwijać w czytelnikach (chyba młodszych niż nastolatki...) narracyjne talenty? Sęk w tym, że „Królewna” jest o tym wszystkim po trochu i w rezultacie trudno ze stuprocentową pewnością wskazać jej głównego odbiorcę. Przemysław Wechterowicz napisał dla dzieci już całkiem sporo książek, być może miałem pecha, że do tej pory znałem tylko jego dosyć koniunkturalną i tradycyjnie poprawną „Mamę”. Bartosz Minkiewicz, twórca Wilqa Superbohatera, jest na niwie literatury dla dzieci raczej nowicjuszem (obaj panowie stworzyli wcześniej książkę pt. "Wilk, pies i owce", której nie znam). Widać, że na ilustracjach trochę powstrzymywał się przed dopisywaniem dymków w swoim stylu, niektóre aż się proszą o to! Cóż, tylko wtedy, już raczej na pewno, nie byłaby to książka dla dzieci...


Fabularnie jest to historia księżniczki, która zaraża swoim śmiechem największych ponuraków. Jej ojciec (król rzec jasna) postanawia zamknąć ją w wieży, a przybywający kandydaci do ręki będą próbowali zaskarbić sobie jej względy i się przy tym nie roześmiać. Komu się uda, zasłuży na ożenek. Nad prawidłowym przebiegiem tych spotkań czuwa dodatkowo sporych rozmiarów smok. Kto zdobędzie rękę królewny?

Jak na opowieść dla młodych czytelników to niezbyt wiele się tutaj dzieje. Po wstępie stylistycznie dopasowanym do współczesnego odbiorcy (określenia typu „forsiasty” i ciągłe puszczanie oka w celu pokazania, że autor jest w pełni świadomy ośmieszanego schematu), królewna zostaje zamknięta w tytułowej komfortowej wieży i następuje prezentacja kolejnych amantów zgodnie z poetyką zapowiedzi pojedynku bokserskiego lub gali wyborów miss. 



Każdy z kandydatów został stworzony na wzór innej postaci historycznej albo literackiej – jest Waćpan Sir Arthur, nadworny rycerz króla Hiszpanii (darujcie, ale nie przepisze jego imienia, ponieważ składają się na nie chyba wszystkie imiona powszechnie kojarzące się z Hiszpanią), Filip XXVIII Przesympatyczny, Conan Destruktor czy Zawisza Czarno-Biały. Ich prezentacje wykrzykiwane do mikrofonu przez heroda są chwilami nawet całkiem zabawne… dla mnie, ale przeważnie zbyt rozwlekłe i mało interesujące dla Kostka. Chyba jest jeszcze za mały (5 lat), żeby odczytać wszystkie literackie i popkulturowe odniesienia. Nie myślcie jednak, że to znowu jakiś tam Žižek – widać, że Przemysław Wechterowicz nie chciał żeby było zbyt skomplikowane, ale też niezbyt proste. I dlatego - jak pisałem na wstępie – trudno mi oszacować w jakim wieku musi być dziecko, żeby to załapać (czytałem na innym blogu, że zaśmiewał się 7-latek). Po zaprezentowaniu iluś tam kandydatów następuje błyskawiczne zakończenie, które może i wynika konsekwentnie z całości fabuły, niemniej sprawiło mi zawód. Myślałem po prostu, że historia się rozkręci, tymczasem się zakończyła (sic!).

Ilustracje Minkiewicza są fajne, a po zakończeniu właściwej historii, na stronach interaktywnych dostajemy nawet trochę komiksowych mini-historyjek. Całkiem miły bonus dla fanów BM.

A zatem oczekiwania miałem większe i wprawdzie kilkanaście razy się uśmiechnąłem, ale jak zestawię te doznania z Ariolem, przy którym się ostatnio wręcz zaśmiewałem (recenzja wkrótce), to niestety porównanie nie wypada na korzyść „Królewny”. A przede wszystkim wydaje mi się, że dziecko 5-letnie nie będzie tą historią zbytnio zainteresowane. Trochę żałuję, że panowie staranniej nie określili targetu, do którego kierują swoją wspólną książkę. Jest to jednak próba ciekawa i na pewno warto czekać na kolejne.

/BW/





2 komentarze:

  1. Większość książek Przemka Wechterowicza mam i bardzo lubię, szczególnie te tworzone w duecie z Emilią Dziubak. Moja absolutnie najbardziej ulubiona to "W pogoni za życiem". "Królewna z wieży" jakoś mnie natomiast nie zachęca. Może to nie moja bajka ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jak pisałem, nie znam książek Wechterowicza, moja ocena dotyczy jednak tej konkretnej pozycji w jego bibliografii:) Skoro piszesz, że potrafi pisać to nie pozostaje mi nic innego jak uwierzyć:)

      Usuń

Chcesz coś dodać? Śmiało!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...