czwartek, 2 marca 2017

Szum, którego nie słychać („Morze ciche” tekst: Jeroen Van Haele, ilustracje: Sabien Clement)


Książka ta należy do kategorii lektur, o których nie należy zbyt wiele pisać. Czytanie – taki powinien być podstawowy, żeby nie powiedzieć jedyny, sposób kontaktu z pozycją autorstwa Jeroena Van Haele, właśnie po raz kolejny wznowioną przez Naszą Księgarnię. Zdaję sobie jednak sprawę, że taka enigmatyczna rekomendacja nie przekona zbyt wielu czytelników, którzy mierzyć się muszą z comiesięcznym zalewem wydawniczych nowości. A zatem najkrócej jak się tylko da…


Tytuł wizualizuje przed oczami bezkresną taflę spokojnego, nieporuszonego wiatrem morza, co jest widokiem tyleż kojącym, co na dłuższą metę monotonnym czy, jakkolwiek brzmiałoby to bez sensu, klaustrofobicznym. I taka poniekąd jest ta książka. Z jednej strony uspokaja, z drugiej niepokoi. Niewiele tutaj słów, ale te które są wydają się ciężkie od znaczeń.

Rzecz dzieje się latem, w małej, nadmorskiej wiosce (może w Hiszpanii?). Mieszka tutaj Emilio, niesłyszący chłopiec. Mieszka z mamą, ojcem (określa go mianem „starego”) i siostrą Laurą. Ojciec nie akceptuje niepełnosprawności Emilia, wkrótce po urodzeniu córki, znika z domu. Wtedy w życiu chłopca pojawia się przyjaciel rodziny Javier, mężczyzna prowadzący sklep, dawniej rybak, który potrafi, jako jedyny złapać z Emilem kontakt. Już wcześniej był gdzieś obok, blisko, ale dopiero teraz chłopiec znajduje w nim prawdziwe oparcie. Wcale nie zajmuje miejsca ojca, nie poślubia matki Emilia. Przede wszystkim staje się najbliższym przyjacielem. Emilio nie może uwierzyć, że morze szumi. Javier pokazuje mu jak tego doświadczyć. Ważną postacią jest też senora Anna psycholożka, która prowadzi terapię chłopca i chce sprawić, aby Emilio zaczął mówić.



To niewielka (także rozmiarowo) książeczka, na pierwszy rzut oka wydawać się może obrazkiem delikatnie namalowanym pastelami, ale to pozory, bo wewnątrz kipi od emocji. Narracja prowadzona jest w formie pierwszoosobowego monologu Emilia. Jeroen Van Haele w sposób niezwykle sensualny i wysublimowany przybliża czytelnikom odczucia osoby niesłyszącej. Poznajemy je niejako od środka, co wydaje mi się głównym atutem tej opowieści. Autor pokazuje jak na niepełnosprawność chłopca reaguje otoczenie, jak próbuje on odnaleźć się w relacjach z innymi ludźmi. Świat mimo iż przybiera tutaj postać sielskiej nadmorskiej wioski wcale nie jest piękny i idealny. Nie ma tutaj łatwych pocieszeń i łatwych odpowiedzi. Przy tym tekst jest bardzo poetycki (tłumaczenie Jadwiga Jędryas), podzielony na fragmenty różnej długości, na kartkach dużo bieli, puste strony, do tego sugestywne, graficzne ilustracje Sabien Clement.

To opowieść o świecie dziecka niepełnosprawnego, ale siła „Morza cichego” tkwi w tym, że nie ogranicza się tylko do niepełnosprawności. Jej wymowa jest bardziej uniwersalna. Uczy na czym polega przyjaźń, zawiera wiele ważnych słów o śmierci. Niesłyszącym chłopcem w starciu ze światem może być każdy z nas.

Oto przykład jak prosto pisać o trudnych problemach. Dobrze, że istnieją takie książki.

/BW/



1 komentarz:

  1. Miałam tę książę w rękach, zaczęłam nawet czytać i bardzo mi się spodobała. Jest na liście "do kupienia".

    OdpowiedzUsuń

Chcesz coś dodać? Śmiało!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...