środa, 26 kwietnia 2017

Pochwała dosłowności („Opowieści tajemnicze i szalone”, tekst: Edgar Allan Poe, ilustracje: Gris Grimley)


Już przeglądając książkę z czterema opowiadaniami kultowego amerykańskiego pisarza łatwo dojść do wniosku, że w tym wydawnictwie bardziej od tekstów liczą się ilustracje. I nie oburzajcie się, że lekceważę klasyka! Wszak wszystkie teksty pomieszczone w tym zbiorze („Czarny kot”, „Maska Czerwonej Śmierci”, „Żaboskoczek” i „Upadek domu Usherów”) są wielbicielom Poego doskonale znane. Nie mamy tutaj też do czynienia z nowym tłumaczeniem i co za tym idzie odmiennym spojrzeniem na evergreeny Poego - są to wersje wręcz skrócone w stosunku do tych, które znamy choćby z translacji Stanisława Wyrzykowskiego. Widać, że zostało to przystosowane dla młodszych czytelników, bo oko gładko prześlizguje się po kolejnych zdaniach i ci przywiązani do młodopolskiej, kwiecistej frazy Wyrzykowskiego mogą czuć się nieco zawiedzeni. Cóż z pewnością jest to Poe na miarę dzisiejszych obrazkowych czasów.



Stąd moje główne pytanie przed lekturą nie dotyczyło tego o czym to będzie, ale jak Gris Grimly okiełzna ten klasyczny materiał. I trzeba przyznać: warstwa graficzna robi duże wrażenie. W tej książce nie ma pozbawionych ilustracji stron z samym tekstem! Są ramki, duże sceny, rysunki na marginesach, zawijasy, szczegóły i szczególiki a wszystko w zróżnicowanej kolorystyce. Chwilami ociera się to wręcz o komiks (by the way: fatalna czcionka w dialogach!), na pewno nie sposób się nudzić. Styl Grimlego jest bardzo rozpoznawalny i chyba albo się go uwielbia, albo nie cierpi. Ja należę do grupy nazwijmy ją: podziwiających sceptyków;)

Jednak moim zdaniem Grimly nie poprzestaje tutaj na zilustrowaniu opowiadań Poego – on jest swoimi rysunkami w całości interpretuje. Poe nie pisał tylko po to, żeby przerażać czytelników. Jego opowieści to nie hollywoodzkie horrorowe blockbustery – równie ważne jak kostium grozy są w nich rozważania nad ludzką naturą, psychiką, odczytywanie przedstawionych wydarzeń jako eksternalizacji ludzkich myśli, pragnień i szaleństw. Pamiętam jak czytałem (dawno temu) te opowiadania i wizualizowałem sobie mroczny świat stworzony przez autora „Złotego żuka”. Była to przecież dodatkowa przyjemność obcowania z tą prozą! Tymczasem u Grimly’ego na takie własne interpretacje zupełnie nie ma miejsca, ponieważ dowiadujemy się wszystkiego – np. jak wyglądał dom Usherów czy przebrania króla i doradców, które wymyślił Żaboskoczek. Jednym zdaniem: Grimly ubrał opowieści Poego w kostium dosłowności, której w samych opowiadaniach przecież nie ma!




Warto też chyba określić do kogo ta książka jest skierowana? Moim zdaniem raczej nie do młodszych dzieci, dla których te fabuły mogą być źródłem lęków i strachów – gdy zabrakło „wylewnych” opisów Wyrzykowskiego została w zasadzie sama przerażająca esencja. A przyznacie chyba, że skucie kilku ludzi łańcuchami, oblanie smołą a potem powieszenie i podpalenie ciężko nazwać sceną stworzoną do czytania dzieciom przed snem... Książkę polecałbym więc raczej nastolatkom, szczególnie tym lubiącym komiksy. A czytając pamiętajcie, że Edgar Allan Poe to literacka klasyka i warto też sięgnąć do jego innych opowiadań pozwalając sobie na własną ich wizualizację i interpretację.

/BW/



2 komentarze:

Chcesz coś dodać? Śmiało!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...