środa, 24 maja 2017

Jak brat z siostrą („Moja młodsza siostra” tekst: Astrid Desbordes, ilustracje: Pauline Martin)


Kiedy biorę do rąk książkę, w której na każdej stronie (a często rozkładówce) znajdują się dwa krótkie zdania, zwykle zadaję sobie pytanie: czy autorom się uda? Czy moje dzieci załapią, polubią, czy dadzą się uwieść kilkunastu zdaniom i kilkunastu ilustracjom? Nie powiem - lubię obserwować efekty działania takich skondensowanych historii na wyobraźnię moich małych słuchaczy. Widać wtedy jak na dłoni czy autor (tłumacz) użył właściwych słów, a ilustrator odpowiednio słowa zwizualizował? Przecież czasu nie ma wiele, bo ile minut zajmuje przeczytanie takiego tekściku? Autorskie zadanie nie jest łatwe i szczerze podziwiam twórców, którzy się na to decydują. O wiele prościej jest lać wodę przez stron czterysta, niż kapać wodą przez kilkanaście. Takie miałem myśli otwierając „Moją młodszą siostrę” (Wydawnictwo Entliczek). Zacząłem czytać i nie zdążyłem dojść do połowy, a już wiedziałem, że Astrid Desbordes i Pauline Martin odniosły sukces. Trafiły do mojej pary słuchaczy. Po przeczytaniu usłyszałem: jeszcze raz! A Matylda wzięła książkę do łóżka i usnęła przytulając się do niej. O czym zatem jest „Moja młodsza siostra”?


Rodzice zabierają synka na lody i mówią, że będzie miał siostrzyczkę. Jak wygląda taka dziewczynka? Czy fajnie mieć siostrę, a jeśli tak - to dlaczego? Na takie pytania próbuje odpowiedzieć chłopiec, który jest tutaj narratorem. Właśnie: próbuje. Domyśla się, ale też często doskonale nazywa swoje przypuszczenia. A potem, kiedy siostra już jest na świecie, celnie opisuje ich relacje. Werbalizuje to, co odczuwają kilkuletnie dzieci. Wydaje mi się, że ta książeczka pozwala im lepiej swoje odczucia zrozumieć. Na przykład: co to znaczy, że kłócą się na zawsze, ale nigdy na długo? Dla dorosłego to bez sensu, jednak dzieci doskonale zrozumieją.

Ale cenię tę książkę także za unaocznienie młodym czytelnikom czy słuchaczom faktu, że współistnienie i przebywanie z drugą osobą, tutaj siostrą, jest wspaniałą i także wymagającą przygodą, a człowiek czuje się spełniony dopiero wtedy, kiedy innemu człowiekowi w pełni zaufa.

Poleca się do czytania. Działa.

/BW/






1 komentarz:

  1. Też uważam, że to większa sztuka stworzyć ciekawą książkę z tak lapidarnym tekstem. I na dodatek przekazać tyle emocji i trafnych spostrzeżeń. Dobrą robotę robią tu ilustracje Pauline Martin - mina Archibalda, leżącego w łóżku obok siostry, która niby boi się ciemności - śmiałam się do łez :)

    OdpowiedzUsuń

Chcesz coś dodać? Śmiało!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...