poniedziałek, 8 maja 2017

Książkowa ptasia wiosna („Wędrowne ptaki”, tekst i ilustracje: Michael Roher, „Co za ptak robi tak?”, tekst: Maria Szajer, ilustracje: Katarzyna Minasowicz, „Pieśń o Sowie”, tekst: Jarosław Górski, ilustracje: Joanna Rusinek)


Oj, ptasia ta wydawnicza wiosna! Rozśpiewana i rozćwierkana, ale też trochę melancholijna, refleksyjna a na dodatek epicka, żeby nie powiedzieć mickiewiczowska. Zebrane w tym wpisie książki, poza tym że występują w nich ptaki, nie są do siebie podobne. Powiem więcej – każda jest inna, oparta na innym pomyśle, co innego oferująca i o czym innym traktująca. Ale być może ktoś właśnie miałby ochotę, w okolicznościach naszej wyjątkowo zimnej wiosny, na taki ożywczy, literacki koktajl z kluczem dzikich ptaków?


„Wędrowne ptaki” Michaela Rohera (Prószyński) to w tym zestawieniu książka najbardziej poetycka i metaforyczna. Tytułowe „wędrowne ptaki” są ludźmi, grupą obieżyświatów, nomadów, ulicznych grajków i tancerzy, w ptasich przebraniach, którzy z nadejściem cieplejszych dni przybywają do miasteczka, w którym mieszka Łukasz. Chłopiec jest zafascynowany przybyszami, szczególnie przywiązuje się do, należącej do grupy, Paulinki. Nadchodzi jednak jesień, a wraz z nią przybysze muszą odlecieć. Dziewczynka ma jednak dosyć takiego życia... Przede wszystkim jest to książka zaskakująco skromna tekstowo. Opowieść oferuje niezwykle prostą, a jednocześnie podatną na różnorodne interpretacje. Wszak każdy z pewnością zna osobę lub osoby, których cechą jest „wędrowność”? Czym się owa „wędrowność” objawia? Może być tylko zewnętrzna, a może również istnieje gdzieś w środku? Dodatkowo dzisiejszy zglobalizowany świat i kwestia imigrantów – nie sposób pominąć i tej interpretacji, która nasuwa się wręcz sama… Tekst uzupełniają wspaniałe, rozkładówkowe ilustracje – widać, że autor (tekstu i ilustracji jednocześnie) postawił sobie za cel, żeby nie wszystko przekazać słowami. Wyszła mu książka piękna, nieprzegadana, chociaż nie mogę też powiedzieć, że specjalnie zaskakująca fabularnie.



„Co za ptak robi tak?” (Wydawnictwo Bajka) to zbiór krótkich, dwuwersowych wierszyków o ptakach występujących w słynnym tuwimowskim „Ptasim radiu”. Fajny pomysł na swego rodzaju spin-off do utworu słynnego łodzianina. Z jednej strony jest to książka edukacyjna – każdego ptaka poznajemy wizualnie na realistycznych, ale bardzo malarskich ilustracjach Katarzyny Minasowicz oraz dźwiękowo, bo do zbioru dołączona została płyta zawierająca świergoty i trele. U nas tak właśnie tak się zabraliśmy do poznawania tej książki – płyta do odtwarzacza, patrzymy na ptaszka, słuchamy śpiewu i na koniec wierszyk. A wierszyki są tutaj niezwykle istotne i co istotne całkiem zgrabnie napisane. Maria Szajer z pewnością dobrze zna klasyczne rymowanki z cyklu „Zoo” Jana Brzechwy – też potrafi napisać zabawnie, z przymrużeniem oka, skupia się na jednym pociągnięciu pióra, nie kusi ją żeby nad miarę te tekściki wydłużać. Od zawsze uważam, że najtrudniej jest napisać krótką, sensowną rymowankę – Maria Szajer sprostała temu zadaniu.



Wreszcie pozycja najbardziej dla mnie zaskakująca – „Pieśń o Sowie” Jarosława Górskiego (Egmont) wydana w serii Poczytaj ze mną. Seria zgodnie z hasłem reklamowym „to zaproszenie do magicznego świata literatury” – pod tym dosyć enigmatycznym stwierdzeniem kryje się propozycja ciekawego  definiowania gatunków literackich. Mianowicie: definiowania przez literacką praktykę. „Pieśń o Sowie” pokazuje co to był epos (czy epopeja). Dostajemy zatem pisany 13-zgłoskowcem utwór epicki w (a jakże!) XII pieśniach, o walce ptaków pod przywództwem Sowy z wyzyskującym je Misiem. Miś brzmi może mało groźnie, ale zapewniam że to prawdziwy tyran i morderca.
Definicja eposu, którą znajdziemy na wewnętrznej stronie pierwszej okładki naprowadza raczej na eposy homeryckie, jednak bardziej czuję tutaj ducha epopei mickiewiczowskiej, na co ma wpływ przede wszystkim tradycyjne metrum utrwalone przez „Pana Tadeusza”, ale też czuję go dzięki scenom (bitwa!) i metaforom, które tutaj znajdziemy. Tekst powstał przede wszystkim dla potrzeb edukacyjnych, ale ucieszyło mnie że 13-zgłoskowiec nie jest jeszcze jakąś skończoną ramotą i można za jego pomocą opowiedzieć coś ciekawego...



Zatem jak widzicie – każdy znajdzie coś dla siebie i wcale nie trzeba być koniecznie zawołanym ornitologiem... 

/BW/

2 komentarze:

  1. O pozostałych dużo się na blogach dziecięcych ostatnio pisało, ale zaintrygowała mnie ostatnia pozycja. Panowie ostatnio zobaczyli w TV kawałek "Pana Tadeusza" i Starszy zainteresowany dziwnym sposobem wysławiania się bohaterów, zaczął dopytywać co i jak. Ściągnięto książkę, obejrzano ilustracje Szancera i poczytano parę wyimków ... Muszę sprawdzić tę "Pieśń ...".
    PS. Tytuł otwiera serię, czy już coś w niej jest? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Seria "Literacki Egmont" ma już kilka tytułów, była m.in. baśń, fantasy, reportaż. W ostatnim "rzucie" ukazała się też przypowieść "O srebrnej łyżce" Justyny Bednarek. Będę o niej jeszcze pisał na blogu.

      Usuń

Chcesz coś dodać? Śmiało!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...