wtorek, 13 czerwca 2017

Książki dla najmłodszych? („Mydło” tekst: Małgorzata Strzałkowska, ilustracje: Adam Pękalski „Pisklę”, tekst: Dorota Gellner, ilustracje: Jona Jung, „Uwolnij mnie” kreacja i ilustracje: Patrick George)


Wydawnictwo Bajka powoli staje się specjalistą w tworzeniu ambitniejszych kartonówek, pisanych i ilustrowanych przez polskich twórców. Jeżeli ktoś szuka w ofercie dzisiejszych wydawnictw spadkobierców dawnej serii Naszej Księgarni „Poczytaj mi mamo”, to powinien na propozycje Bajki zwrócić uwagę. W zeszłym roku ukazała się „Myszka” i „Koala nie pozwala” (recenzja tutaj), w 2017 do „rodziny” dołączyło „Mydło” i „Pisklak”. Miejmy nadzieję, że liczba tytułów będzie się powiększać, ponieważ to właśnie w kartonówkach zarejestrować można największy zalew książkopodobnej tandety. Ale nie psujmy sobie nerwów i zajmijmy się jasną stroną mocy.


„Mydło” Małgorzaty Strzałkowskiej z ilustracjami Adama Pękalskiego przenosi nas w czasy średniowiecza, kiedy jak wiadomo mycie się nie było czynnością zbyt lubianą. Fakt ten jest solą (albo mydłem) w oku panującego akurat króla. W wierszyku Strzałkowskiej mamy obdarzoną świadomością kostkę mydła, która słuchając narzekań władcy na brak czystości wśród swoich poddanych, postanawia działać. W tym celu ucieka z królewskich komnat i biegając po zamku mydli wszystko po drodze. Trochę mnie wprawdzie zdziwiło, że określani przed momentem mianem brudasów dworacy króla gonią uciekające mydło jakby sami przed momentem brali kąpiel czyli w ręcznikach – ale ta galopada dodaje wierszykowi koniecznej energii, po której następuje wyliczanie miejsc i przedmiotów, które uczynne mydło namydla. To ulubiony fragment Matyldy – uwielbia pokazywać wszystkie wymieniane miejsca i przedmioty jak kurek na dachu czy szyld golibrody. Nie przepuści żadnemu:) Adam Pękalski lubi kolory i realizm więc swoim stylem do zabawy w znajdowanie jeszcze zachęca.



„Pisklak” Doroty Gellner z ilustracjami Jony Jung to także historia „osadzona” w zamku, gdzie na wieży wykluwa się niezbyt ładne pisklę (nazywane tutaj wprost „paskuda”). Mimo to wszyscy mieszkańcy zamku niezwykle się z narodzin paskudy cieszą. Wierszyk jest takim zabawnym komentarzem do szaleństwa w domu odbywającego się zwykle po narodzinach dziecka. Strzałkowska i Gellner to poetki związane kiedyś m.in. z „Misiem” (byłoby fajnie poczytać kiedyś zebrane w jeden tom wierszyki misiowe np. Doroty Gellner..., bo napisała ich mnóstwo, a przeważnie pozostają nieznane). Sensownie rymować potrafią i trochę szkoda, ze tak mało mają godnych następczyń...



W tym wpisie chciałbym jeszcze wspomnieć o jednej książce z Bajki, która znalazła się w tym zestawieniu trochę dodatkowo, ale w żadnym przypadku nie należy jej traktować jako doczepki. „Uwolnij mnie” Patricka George’a to przecież światowy bestseller, w którym nie pada ani jedno słowo – właściwie picturebook, a nawet książka interaktywna z bardzo ważnym przesłaniem. Trudno się dziwić statusowi bestsellera, ponieważ jest to wydawnictwo oparte na prostym, ale jakże genialnym pomyśle. Oto każda rozkładówka składa się tutaj z dwóch kadrów: złego i dobrego, a między nimi, mamy foliową stronę z rysunkiem zwierzęcia, które dziecko może przenieść z kadru złego na kadr dobry. O przykładowo tygrys rozdziawia paszczę służąc jako pokojowy dywanik, w jednej chwili można przenieść do z powrotem w gęstwinę dżungli, krokodyl z torebki wraca do ulubionego bagna, a lis z szyi do lasu.

Obcujemy tutaj więc z książką bardzo pomysłową i kolorową, ale też zaskakująco poważną, zwracającą uwagę na problem polowania na zwierzęta oraz zamykania ich w klatkach, ale robiąca to w sposób zrozumiały nawet dla bardzo małych dzieci. Matylda z Kostkiem wręcz rzucili się na pozycję George’a, wielokrotnie przekładając przezroczyste strony i prosząc o tłumaczenie jakie zwierzę właśnie uwolnili i dlaczego. Obcowanie z „Uwolnij mnie” to doskonały wstęp do rozmowy o tych trudnych sprawach, o tym że zwierzęta nie tylko są bohaterami książek i kolorowych kreskówek, że w każdą Wigilię powinniśmy się im gęsto tłumaczyć. Kiedy bierze się tę pozycję do ręki to następuje taki efekt „wow”, jakie to pomysłowe, ale za chwilę ten zachwyt grzęźnie w gardle, bo okazuje się, że ta kolorowa książeczka przede wszystkim traktuje o złu, złu w nas, nawet jeśli już dawno udało nam się o tym zapomnieć.

/BW/






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Chcesz coś dodać? Śmiało!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...