czwartek, 13 lipca 2017

Czarodziejska góra dla dzieci („Człowiek jaki jest każdy widzi” tekst: Marzena Matuszak, ilustracje: Grażyna Rigall)

Odkrycie ostatnich dni. Właściwie nie powinienem zdradzać o czym jest... Przecież właśnie zagadka buduje część wartości tej opowieści. Jednocześnie zdaję sobie sprawę, że recenzja powinna, chociaż trochę, wprowadzać. A zatem... 

Akcja dzieje się w himalajskim hotelu prowadzonym przez rodzinę Yetich. Okazuje się, że te mityczne stworzenia, które podobno widują ludzie gór, istnieją i mają się dobrze, prowadząc dobrze prosperujący przybytek hotelowy all inclusive. W ich hotelu znajdują schronienie i wypoczynek najróżniejsze zwierzęta, niczym na biblijnej Arce – komar, małpa, rekin, krowa, pies, leniwiec i wąż. Wypoczynek trwa w najlepsze i jak to „na wywczasie” trzeba o czymś pogadać podczas jedzenia czy moczenia się w jacuzzi. A ponieważ córeczka państwa Yetich, Ciekawska Yetinka nigdy nie widziała jeszcze ludzi, a wie o ich istnieniu prosi o pomoc w poznaniu tego gatunku wypoczywające zwierzęta. Te, jak się domyślacie, mają w kontaktach z człowiekiem różnorodne i bogate doświadczenia oraz przemyślenia, którymi nie omieszkają się podzielić... 



Książka Marzeny Matuszak proponuje dzieciom nieoczywistą fabułę, opartą na pomyśle wymagającym trochę dłuższego zastanowienia i zrozumienia. Fabułę stanowiąca wiwisekcję ludzkości dokonywaną przez zwierzęta, wiwisekcję niewygodną dla nas, związaną z wyliczaniem przykrych, pomijanych faktów związanych z egzystencją homo sapiens, a jednocześnie, w ostatecznym rachunku jakoś człowieka uwznioślającą, pokazującą go jako istotę zagadkową i niezrozumiałą. Z jednej strony stanowi coś na kształt traktatu filozoficznego – zupełnie jakbyśmy słuchali w zwierzęcej i lżejszej wersji rozmów prowadzonych w sanatorium Berghof przez Castorpa z Napthą i Settembrinim. Z drugiej to inteligentna gra lieracko-baśniowymi motywami, gra interesująca, w której znane fabularne tropy stają nam nagle przed oczami w zupełnie nowym świetle. Uważam i piszą to z całą świadomością, że „Człowiek jaki jest każdy widzi” powinien być czytany w szkole, powinien być na liście lektur. Jakże niewiele takich propozycji można spotkać w dzisiejszej ofercie wydawniczej. Szczególnie sygnowanych przez polskich autorów. 




Kiedy czytam moim dzieciom jakąś książkę, zawsze zastanawiam się nad tym – co ona im może dać? Czego się z niej dowiedzą? Jak na przedstawioną historię zareagują? Podobne pytania zadawałem sobie czytając książkę Marzeny Matuszak. Przede wszystkim wydaje mi się, że jej wartością jest sposób pokazania stosunku ludzi do zwierząt, pokazania sprawiedliwego, bez ukrywania niemiłych faktów. Takich, którymi zwykle się dzieci nie obarcza. Ale autorka oddaje też sprawiedliwość homo sapiens i akcentuje jasną stronę ludzkiej natury. Bardzo podoba mi się też jak przedstawione zostały zwierzęta. Nie są to kreacje typowe dla dziecięcej literatury, z jednej strony są to stworzenia realne, z których każde ma swoją rację, swoją mądrość, swoją prawdę. Z drugiej strony autorka nie zapomina o umowności tego świata, jego literackości, mityczności i np. każe wilkom wspominać przodka, który zginął w baśni o „Czerwonym kapturku”.

Tak się to czyta, że raz się człowiek (z naciskiem na to słowo) uśmiechnie, innym razem zamyśli, a bywa nawet, że trochę zdenerwuje.


Tytuł to oczywiście parafraza znanego powiedzenia o koniu zaczerpniętego z „Nowych Aten” Chmielowskiego. Muszę przyznać, że w odniesieniu do naszego gatunku brzmi ono zupełnie inaczej... 

/BW/

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Chcesz coś dodać? Śmiało!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...