piątek, 11 sierpnia 2017

Udobruchać Emmę („Z Duchem do teatru”, tekst i ilustracje: Nika Jaworowska-Duchlińska)


- (...) Wy, którym się zdaje, że budka suflera to spiżarnia! Wy, którym się zdaje, że scena to salon, a kulisy to obrazy! Że kurtyna to firanka, a rekwizytornia to czyjeś tam nazwisko! - Poczerwieniała i pyszczek jej zmarszczył się aż po czoło. - Cieszę się! - krzyknęła. - Cieszę się, że inspicjent Filifionek (niech spoczywa w spokoju) was nie widzi! Nic nie wiecie o teatrze, nawet mniej niż nic, nawet cienia tego, czym jest nic! - W spiżami jest tylko bardzo stara szprotka - oznajmił Homek. - Jeżeli nie jest to raczej mały śledź. Emma wytrąciła mu rybę z łapki i z głową wysoko podniesioną wycofała się do swego kąta. Szurała tam czymś długo, aż w końcu wyciągnęła dużą miotłę i zaczęła gwałtownie zamiatać. - Co to jest teatr? - zapytała szeptem zaniepokojona Mama Muminka. - Nie wiem - odparł Tatuś. - Ale wygląda na to, że każdy powinien wiedzieć.


Zapewne pamiętacie ten fragment z „Lata Muminków”? Mi szczególnie utkwiła w pamięci Emma przemawiającą głosem Ryszardy Hanin w słuchowisku na dwóch winylowych płytach. Zasłuchiwaliśmy się nim będąc dziećmi. A dałem dzisiaj taki długi cytat, ponieważ bardzo przyda mi się przy opisie jednej z książek. Dlaczego? Po pierwsze mamy lato. Po drugie wyimek dotyczy teatru, a właśnie zdjąłem z półki „Z Duchem do teatru” Niki Jaworowskiej-Duchlińskiej (Wydawnictwo Bajka). Po trzecie lektura książki pozwala dowiedzieć się kto to jest inspicjent. No i po czwarte głupio prezentować taką niewiedzę jak Mama i Tatuś Muminka. Po lekturze Ducha, lekko zgorzkniała Emma z pewnością nie będzie na was pyskować...

Przyznaję, że odłożyłem na bok trochę książek. Tempo ukazywania się wydawniczych premier jest obecnie ogromne i nie zmniejsza się nawet z okazji wakacji. Tymczasem niektóre pozycje wymagają dystansu, odleżenia. Wiele napisałem na blogu recenzji na gorąco i jak je czytam po jakimś czasie to stwierdzam, że mój ogląd jednak ewoluuje. Że dzisiaj może napisałbym trochę inaczej... Są to myśli, które mam od jakiegoś czasu i być może zaowocują wkrótce osobnym wpisem.



I teraz chciałbym właśnie skreślić słów parę o książce odleżanej. To leksykon wiedzy o teatrze autorstwa Niki Jaworowskiej-Duchlińskiej. Pani Duch dobrze wie o czym pisze bowiem w teatrze pracuje (jako scenograf i kostiumolog). W ogóle „leksykon wiedzy” może brzmieć w tym przypadku trochę odstraszająco – bo i owszem jest to wiedza, ale ciekawie i lekko podana. Wręcz idealnie dla czytelnika dziecięcego, nawiązuje do jego doświadczeń (przykład: opisanie pojęcia „akcja” przez odwołanie do jazdy na deskorolce!) Książka ma podział na hasła, ale jest to sprawa, którą nie musicie się przejmować. W zasadzie to jedna, koherentna opowieść o teatrze, z której czuć, że autorka wie o czym pisze (swoją drogą: nie wiedziałem, że ludzie teatru są tacy przesądni!) - cytuje, podaje przykłady, porównuje. I przy tym wszystkim opowiada o teatrze naprawdę pięknie, ani przez chwilę nie zapomina (ani ona, ani my – czytelnicy), że na scenie mamy do czynienia z magią, z tworzoną wprawdzie przez ludzi, a nie czarodziejów, ale jednak magią. Bardzo podobały mi się też minimalistyczne rysunki stworzone przez autorkę, które wzmagają ten interesujący przekaz. 



Nie jest to zatem pozycja, którą ściąga się raz na jakiś czas z półki, żeby na potrzeby szkolnego wypracowania wynotować poważnie brzmiącą definicję. To jest książka do czytania, do odkrywania, wstęp do samodzielnego doświadczenie teatru.

No dobra, ale czym się w końcu zajmował inspicjent Filifionek? Wyobraźcie sobie samolot pasażerski. Jego pasażerowie to aktorzy. Pilot to reżyser. A ten człowiek, który siedzi w wieży kontroli lotów i mówi: „Macie pozwolenie na start” - to jest właśnie inspicjent. Chcecie więcej? Czytajcie Ducha!

/BW/





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Chcesz coś dodać? Śmiało!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...