piątek, 3 listopada 2017

Nie tylko do oglądania!


„W lesie”, tekst: Sophie Strady, ilustracje: Anouck Boisrobert, Louis Rigaud, Wydawnictwo Dwie Siostry
„Dinozaur na tropie”, tekst i ilustracje: Sophie Guerrive, Wydawnictwo Bajka
„Biniek i Pulpet w królestwie chińskiego smoka”, koncepcja i scenariusz: Krzysztof Łaniewski-Wołłk, ilustracje: Adam Wójcicki, Wydawnictwo Dwie Siostry

Dzisiaj o trzech książkach stworzonych do oglądania, interakcji, ale także refleksji. Spotykam się z opiniami, że takie wydawnictwa przeznaczone są wyłącznie dla dzieci młodszych, ponieważ one chłoną przede wszystkim ilustracje, mniejszą wagę przywiązując do tekstu. Jak bardzo anachroniczne jest to myślenie udowodnić mogą pozycje następujące, które ostatnio testujemy w domu na wszystkie możliwe strony: „W lesie”, „Dinozaur na tropie” oraz „Biniek i pulpet w królestwie chińskiego smoka”. Każda z jest trochę inna, ale żadna nie jest li tylko pozycją do bezrefleksyjnego oglądania obrazków.




„W lesie” to bardzo aktualny społecznie (z naciskiem na: teraz w Polsce) pop-up czyli inaczej mówiąc rozkładanka. Teoretycznie dla młodszych dzieci, ale tylko teoretycznie. Po otwarciu ze środka wyskakuje papierowy las deszczowy, który na kolejnych stronach jest sukcesywnie wycinany, niszczony i karczowany przez bezduszne maszyny obsługiwane przez równie bezdusznych ludzi. Kolejnym odsłonom tej drzewnej hekatomby towarzyszy niezbyt obszerny tekst pozbawiony rymów, który w żołnierskich słowach komentuje przebieg oglądanych wydarzeń. I dlatego wymowa tego tekstu jest taka mocna! Zadaniem dzieci jest odnalezienie na każdej rozkładówce siedzącego na drzewie leniwca. Mimo iż jest to bez wątpienia książka o przesłaniu proekologicznym i napisano ją w innym kraju to doskonale wpisuje się w aktualne wydarzenia związane z Puszczą Białowieską. W pop-upie nie znajdziemy wyjaśnień dlaczego las jest wycinany – jednak dzięki swojej „namacalności” książka doskonale nadaje się do opowiedzenia dzieciom dlaczego puszcze, knieje, młodniki, bory i dąbrowy (uwielbiam synonimy słowa las!) są tak ważnym elementem naszego świata. No i jest to opowieść z (chyba nazbyt łatwym...) happyendem, przekonującym nas, że wszystko można naprawić. Szkoda tylko, że drzewa nie rosną tak szybko jak otwierana lub pociągana harmonijka z papieru...




„Dinozaur na tropie” to wydawnictwo innego typu. Na dużych rozkładówkach dostajemy rozbudowane obrazy z wieloma szczegółami. Tytułowy gad kopalny jako detektyw dostaje zlecenia znalezienia na każdej z plansz zaginionego osobnika – niebieskiej ropuchy, dziadka, pinokia czy człowieka ubranego w pelerynę z liści. Kolejne zadania przekazywane są wierszem. Trochę już takich książek do wyszukiwania widzieliśmy i muszę powiedzieć, że poziom trudności jest tutaj, przynajmniej na niektórych planszach, naprawdę spory. Szczególnie długo szukaliśmy dziadka i białego lisa. Po ukończeniu wszystkich zadań znajdujemy jeszcze bonus – okazuje się, że każdy ze znalezionych zgubił na „swoich” planszach jakiś należący do niego przedmiot. Czeka nas więc zabawa od początku... Kreska fajna, chociaż czasami dosyć infantylna.



Wreszcie „Biniek i Pulpet w królestwie chińskiego smoka” to kolejna już odsłona przygód chłopca i jego psa. Tym razem w chińskim anturażu. Prezentuje coraz popularniejszy ostatnio gatunek książki-gry, a zawarte w niej zadania są najbardziej skomplikowane (wśród trzech omawianych wydawnictw). Na każdej planszy trzeba znaleźć odpowiednią drogę, dodatkowo wyszukując chińskie symbole i łamiąc obrazkowy szyfr. Celem jest wydostanie się z podwodnego miasta. Plansze są bogate w szczegóły i mienią się kolorami oraz kształtami. Podoba mi się styl Wójcickiego, jednak chwilami trudno jest się połapać w kierunkach przemieszczania bohaterów i ich działaniach (na tych samych stronach nurkują i wypływają). Tym bardziej, że instrukcje co należy robić zamieszczono na ostatniej stronie okładki i wciąż musimy obracać książkę, żeby przypomnieć sobie kogo szukamy lub jakie przed nami zadanie. Przyznaję, że jest to chwilami mało wygodne... Generalnie jednak cenię sobie tę część Binka także za wprowadzenie najmłodszych w chińską symbolikę i kulturę. Państwa Środka w książkach dla dzieci (szczególni tych młodszych) za wiele bowiem, do tej pory, nie znalazłem...

/BW/
 




1 komentarz:

  1. Książka w jakiś sposób interakcyjna jest atrakcyjna dla pokolenia multimediów. Rzeczywiście jeśli w książce albo z książką się coś robi, to łatwiej trafia w rękę niż "normalna" lektura. U mnie hitem był ostatnio komiks paragrafowy z Foxgames, ba!, zostałem poproszony o zakup kolejnego (poprzedni był biblioteczny). No i pamiętam jak długo triumfy święciły wszystkie Miasteczka Mamoko :D

    OdpowiedzUsuń

Chcesz coś dodać? Śmiało!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...