piątek, 22 grudnia 2017

Do poczytania na święta („8+2 i Anton z Ameryki” tekst: Anne-Cath. Vestly, ilustrowała: Marianna Oklejak, tłum. Milena Skoczko, Dwie Siostry)


Zapewne większość z was zna, jeśli nie ten tom, to inne z cyklu pisanego przez norweską pisarkę Anne-Catharinę Vestly. Były wydawane w PRL-u, ale jakoś mnie ominęła ich lektura. Część z Antonem w tytule jest czwarta w kolejności, ukazała się w 1960 roku czyli prawie 60 lat temu. Dosyć dawno, a jednak wcale się nie zestarzała. 


Tym, którzy jakimś cudem nie wiedzą o czym seria Vestly traktuje proponuję ekspresowe streszczenie. Bohaterem zbiorowym tej fabuły jest wielodzietna rodzina, dokładnie ośmiodzietna. Do tego oczywiście mamusia, tato i babcia, która kiedyś była pasterką. Początkowo rodzina ta mieszkała w małym mieszkanku w mieście, jednak udało im się zostać właścicielami domku w lesie. Tato jest kierowcą ciężarówki obdarzonej świadomością (była ważnym bohaterem tomu pierwszego pt. „8+2 i ciężarówka”, ale i tutaj ma swój rozdział) i dodatkowo gra o orkiestrze, oczywiście kierowców ciężarówek. Na początku tomu czwartego tato z mamą idą na bal… kierowców ciężarówek. W tym czasie przed domkiem w lesie pojawia się Anton, teraz mieszkający w Ameryce, kiedyś w tym domku i nie zdający sobie sprawy, że ma on innych lokatorów. Mężczyzna ma też jedno marzenie związane z pierwszymi od lat świętami w rodzinnych stronach…


Niby nic się tutaj nie dzieje – normalne życie, troski i radości dnia codziennego itd., a jednak pisarka nawet z byle błahostki potrafi złożyć ciekawą opowiastkę, przyprawioną subtelnym humorem. To dobre słowo – subtelnym, a chwilami nieco nawet absurdalnym czy wręcz poetyckim. Całość została podzielona na krótkie rozdziały i każdy z tych rozdziałów ma jakiś swój kulminacyjny punkt, jakieś mrugnięcie okiem, jakąś śmiesznostkę. Oto Anton daje babci… no właśnie chyba nie powinienem zdradzać co daje, bo to jednak trochę psuje zabawę podczas lektury... Nic wam zatem nie zdradzę, ale zachęcam do lektury.

„8+2 i Anton z Ameryki” to idealna książka do czytania w czasie przedświąteczno-świątecznym. Pokazująca ludzi żyjących w zgodzie ze sobą i ze zwierzętami. Nie ma tutaj pokazowej konkretnej religijności, ale bez wątpienia nasycone są te zdarzenia ciepłem i duchowością. Dodam: nieprzegadaną.

Przyjemnie się w tym zaczytuje. Po prostu.

/BW/


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Chcesz coś dodać? Śmiało!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...