środa, 9 maja 2018

Jak nie zostać dyktatorem


Po kilkukrotnej lekturze „Maleńkiego króla” zacząłem rozmyślać o polityce i historii. Nie jestem z tych, co w każdym przeczytanym utworze widzą odniesienia do bieżącej sytuacji społeczno-politycznej – bo i też co Taro Miura może wiedzieć o naszych środkowoeuropejskich problemach? Uspokajam zatem - nie jest moim zamiarem rzucanie nazwiskami. Tym bardziej, że tę prostą opowieść można traktować uniwersalnie. Ale co sobie porozmyślałem to moje…


Jak uczy historia i literatura samotny i odcięty od świata władca to nie jest przeważnie władca łaskawy dla swoich poddanych. Siedzi sobie taki w zamku pilnowanym przez oddziały żołnierzy, na niczym mu nie zbywa, ale też ze swojej władzy i posiadania nie może w pełni korzystać. Wszak jest maleńki. Tyciutki, tyciutynieczki – jak to było w „Panu Maluśkiewiczu”. Niby włada, panuje i rozkazuje, ale tak w sumie to zdaje sobie sprawę, że nie jest w stanie ogarnąć swojego najbliższego otoczenia – zamek za duży, stół za duży, koń za duży, fontanna kąpielowa za duża i łóżko za duże. Siedzi sobie taki król sam, w odosobnieniu i głupie pomysły mogłyby mu przyjść do głowy. Ubzdura się takiemu, że jest słońcem, cieniem i księżycem. Oj nic dobrego z tego nigdy jeszcze nie wynikło dla świata i naszego samopoczucia oraz psychicznej równowagi. A do tego ta samotność prowadząca do smutku i problemów ze snem. Aż pewnego dnia maleńki król poznaje wielką księżniczkę i jego życie zmienia się. Na lepsze.




Taro Miura tworzy książki obrazkowe więc warstwa graficzna jest tutaj tak samo ważna jak tekst. Kolorowe ilustracje wykonane przy użyciu prostych figur geometrycznych, gdzieniegdzie uzupełnione kolażem zwracają uwagę od razu. Na kolejnych stronach oglądamy najpierw smutne dni małego monarchy-kawalera spędzane na czynnościach, które go przerastają (dosłownie), a potem śledzimy te same sytuacje, ale już w roli męża i ojca. Okazuje się, że wszystkie przeciwności niewdzięcznej materii da się pokonać z bliską i kochaną osobą u boku. Cóż, jest to temat trudny, łatwo wpaść w tandetny sentymentalizm – japońskiemu autorowi udało się tego uniknąć. Przedstawił prostą i czytelną historię o znaczeniu uczuć, bliskości, rodziny. Z możliwością pobocznych rozmyślań.

/BW/

Jeżeli kupisz opisywaną książkę (lub inną) za pośrednictwem poniższych linków afiliacyjnych to ja otrzymam z tego niewielki procent. Pieniądze pomagają mi utrzymywać tę domenę. Dziękuję!

Maleńki król
tekst i ilustracje: Taro Miura
przekład: Anna Zalewska
Dwie Siostry 2018 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Chcesz coś dodać? Śmiało!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...