środa, 23 maja 2018

, , , ,

Piękny rozmiar


Narracyjny drobiażdżek niczym nowym w sumie nie zaskakujący. Ot, rzecz o przyjaźni dwóch dziewczynek Selmy i Sznurówki w czasie kanikuły spędzanej u dziadków – łażenie po drzewach, zakładanie klubu, opychanie się bułeczkami, kłótnia, grzebanie chomika i jedna niebezpieczniejsza sytuacja w czasie pływania. Ameryki (ani Szwecji) nikt tutaj nie odkrywa, a jednak tę krótką książeczkę napisaną przez Ellen Karlsson (i przełożoną przez niezastąpioną Katarzynę Skalską) prostym, konkretnym, ale jakże plastycznym językiem czyta się z dużą przyjemnością. Nawet czas teraźniejszy jakoś tu nie przeszkadza...



Kiedy spotykam się z takimi opowieściami, przywołuję w myślach anegdotę Jerzego Pilcha o Kornelu Filipowiczu. Autor „Pod Mocnym Aniołem” przyniósł pewnego razu do autora „Kota w mokrej trawie” (by the way: czytaliście ten świetny zbiór?) tekst i wywiązał się taki dialog:
- Coś tam przyniósł? – pytał (Filipowicz), zapalając papierosa.
- Opowiadanie.
- Wieleż ma stron?
- Dwanaście.
Kornel się rozmarzał, jego jasne oczy stawały się jeszcze jaśniejsze, zaciągał się głęboko i mówił:
- Piękny rozmiar.





„Sznurówka, ptak i ja” to właśnie książka o pięknym rozmiarze, doskonale wyważona i zagospodarowana tak, aby znalazło się miejsce na kilku ciekawych bohaterów, z których każdy ma tutaj do odegrania jakąś, choćby epizodyczną rolę w pozornie błahych, ale w życiu dojrzewających dziewczynek, jakże ważnych wydarzeniach. Ci bohaterowie – babcia, dziadek, Kapitan, Jan - są niczym pionki rozstawione na szwedzkiej wysepce. Do tego ilustracje Evy Lindström (autorki świetnego „Mój przyjeciel Stefan”) – minimalistyczne, naszkicowane jakby od niechcenia, lecz jak trafnie oddające charakter postaci. Popatrzcie na te szkice - nikt tutaj nie jest z wyglądu idealny, a jednak wszystko do siebie pasuje. Więc niby drobiażdżek ta książka i nic nowego, ale pokażcie mi równie prostą i ciekawą w swoim realizmie polską historię?


Na dodatek autorka ciekawie buduje całą historię i potrafi zaskoczyć czytelników przywiązanych do schematycznych rozwiązań. Na początku wydaje się, że będzie to opowieść o nieśmiałej Selmie, która zostaje zdominowana przez awangardową w zachowaniu i stroju Sznurówkę. Tymczasem okazuje się, że to właśnie Selma zagarnia dla siebie tę historię – Sznurówka jest katalizatorem i pod jej wpływem Selma, jakkolwiek brzmiałoby to banalnie, odkrywa siebie. Właśnie, a propos psychologizowania. Jeżeli miałbym wskazać coś co nie do końca mi tutaj czytelniczo podeszło byłby to motyw, obecnego zresztą w tytule, ptaka. Symbolizującego zahukaną część osobowości Selmy. Ptaszydło dziobie dziewczynkę przypominając wszelkie braki i minusy. Początkowo myślałem, że będzie to jeden z dominujących motywów tej historii, tymczasem pojawia się zaskakująco rzadko, stanowiąc trochę taki upiększacz, mający doprawić i pogłębić wszystko Freudem – wskazać i przypomnieć, że oto mamy do czynienia z historią o dojrzewającej, poszukującej dziewczynce, która trudno przystosowuje się do otoczenia (zmienia nawet szkołę). Uważam, że ta książka byłaby dobra i bez ptaka. Jawi mi się on zbyt dosłownie. Chociaż to dopiero pierwsza część cyklu i być może w kolejnych odsłonach dziobak odegra istotniejszą rolę? A być może też takie dosłowne, fizyczne tłumaczenie procesów psychicznych jest młodszym czytelnikom najzwyczajniej w świecie potrzebne? 

Reasumując proponuję zainteresować się przygodami Selmy – naprawdę warto.

/BW/

Sznurówka, ptak i ja
tekst: Ellen Karlsson
ilustracje: Eva Lindström
przekład: Katarzyna Skalska
Zakamarki 2018


Jeżeli kupisz opisywaną książkę (lub inną) za pośrednictwem obecnych w tekście linków afiliacyjnych to ja otrzymam z tego niewielki procent. Pieniądze pomagają mi utrzymywać tę domenę. Dziękuję!
Share:

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Chcesz coś dodać? Śmiało!