wtorek, 21 sierpnia 2018

, , ,

Kajtek i Koko lecą dalej

Tytuł drugiego tomu przygód Kajtka i Koka w kosmosie wskazuje na to, że przeczytamy w nim o starciu naszych bohaterów z Zarzurem, co zostało zasugerowane w zakończeniu tomu numer jeden. I rzeczywiście nasi marynarze dosyć szybko spotykają się z tytułowym tyranem (który nawiasem mówiąc okazuje się hipochondrycznym panikarzem i kurduplem), po czym równie szybko (na str. 24)... opuszczają jego bazę (cały album ma stron 96). Tłumaczę to sobie tak, że komiks Christy powstawał na bieżąco do gazety, więc musiał oferować wiele, różnorodnych przygód rozgrywanych w różnorodnych miejscach, żeby po prostu potrafił „zahaczyć” przypadkowego czytelnika, który już po przeczytaniu kilku odcinków w „Wieczorze Wybrzeża” mógł w miarę orientować się w akcji. 



Tej na stronach „Twierdzy tyrana” z pewnością nie brakuje – najpierw mamy więc zdarzenia w tytułowej twierdzy, gdzie naszym marynarzom pomaga zbuntowany robot. Właśnie roboty, ich język i zwyczaje (cmentarz!) są głównym nośnikiem humoru na początkowych stronach. I oczywiście jest też niezastąpiony, tchórzliwy i egoistyczny jednocześnie Koko, który w drugim tomie uświadomił sobie, że brakuje mu miłości i usilnie stara się ją odnaleźć... Chyba nie muszę pisać, że swoich uczuć nie lokuje szczęśliwie? Co byśmy jednak zrobili bez jego dymków, które są tak po christowsku zabawne? Pierwszy przykład z brzegu: kiedy strażnik cmentarzyska robotów pokazuje bohaterom groźnego, metalowego psa, którego sam skonstruował, Koko mówi: „Mmmajsterkuje pan? Ttto piękne hobby...”. Tego nie mógłby napisać inny twórca komiksowy w Polsce.


Baza Zarzura to jednak dopiero początek – na kolejnych stronach poznajemy Orionidów (Zarzur to właśnie zbuntowany Orionid), ludożerczy lud Bazinów, kosmicznych piratów (a właściwie piratki) oraz Dziobonosy. Pojawia się też przypominający owada Jol, który większą rolę odegra z pewnością w tomie 3 zatytułowanym zresztą „Przyjaciel Jol” (premiera październik 2018). Nie sposób się więc tutaj nudzić, przy czym Christa, podobnie jak w tomie inicjalnym, nie prezentuje naukowego, odrealnionego sposobu tworzenia światów, ale pokazuje w krzywym zwierciadle sytuacje znane z Ziemi. Na przykład na asteroidzie kosmicznych piratek odwraca tradycyjny układ kobieta-mężczyzna w sposób bardzo podobny jak ten znany z „Seksmisji” Machulskiego, która powstała dużo później. Wydaje mi się, że twórca „Vabanku” musiał czytać komiks Christy – w końcu występuje u niego para bohaterów charakterologicznie spokrewnione z Kajtkiem i Kokiem (podobieństw do filmu jest zresztą więcej – choćby zgromadzenie piratek). A zatem na asteroidzie obowiązuje poligamia – każda kobieta ma kilku mężów, którzy muszą dbać o odpowiednią prezencję i rozrywki dla swoich żon. Kobiety natomiast pracują i sprawują władzę. Tego typu humor trudno dzisiaj traktować inaczej niż w charakterze ciekawostki, niemniej warto wspomnieć że Christa ani przez chwilę nie przekracza granicy, jego żarty nie są prostackie, ani seksistowskie. 


Dla osób, które pamiętają przede wszystkim serię o Kajku i Kokoszu wszystko będzie się tutaj z czymś kojarzyć. W „Twierdzy tyrana” pojawiają się postacie, sytuacje a nawet dialogi, które potem w jakichś swoich inkarnacjach powróciły w albumach o przygodach wojów Mirmiła – np. niedźwiedź bardzo przypomina tego z „Na wczasach”, a Jol Dźgola z „W krainie borostworów”. To tylko dwa przykłady, z pewnością znajdziecie ich więcej.

To dopiero drugi tom (w planach Egmontu jest jeszcze pięć!), ale już widać jaką kolosalną pracę wykonał Christa rysując „Kajtka i Koka w kosmosie” – to pozycja zupełnie unikatowa na polskim komiksowym podwórku, którą bezwzględnie trzeba znać. 

/BW/

Kajtek i koko w kosmosie. Tom 2 „Twierdza tyrana”
scenariusz i rysunki: Janusz Christa
Egmont 2018
Share:

2 komentarze:

  1. W planach jest jeszcze pięć tomów, a nie dwa. Radujmy się!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niech co autor tego komentarza? Niech żyje!

      Usuń

Chcesz coś dodać? Śmiało!