środa, 8 sierpnia 2018

, , , , ,

Opowieści ze źródeł ("Złota Panna. Legenda o Złotej Kaczce", "Mitologia. Przygody słowiańskich bogów")



Dzisiaj będzie legendarnie i mitologicznie. Wydawnictwo Egmont opublikowało niedawno książeczkę Joanny Papuzińskiej pt. „Złota Panna. Legenda o Złotej Kaczce” (seria „Czytam sobie”, ilustracje: Katarzyna Bajerowicz) oraz „Mitologię. Przygody słowiańskich bogów” Melanii Kapelusz (seria Egmont ART, ilustracje: Ewa Poklewska-Koziełło).


Papuzińska nie tylko że napisała nową wersję legendy to sama przecież także jest legendą – znamy ją z kultowych wierszy i książek, jak również teoretycznych prac dotyczących literatury dziecięcej. Tym razem autorka wzięła na warsztat dobrze znaną opowieść przemaglowaną w wielu wersjach, dostosowując ją do współczesnych czasów, a jednocześnie „układając” przy wykorzystaniu 23 podstawowych głosek oraz „h” (takie są wymogi serii „Czytam sobie”). Dlatego kaczka wciąż jest tutaj określana ptakiem (oprócz strony tytułowej, gdzie nie dało się uniknąć przywołania rozpoznawalnego określenia gatunkowego;). Główną bohaterką czyni Papuzińska dziewczynkę Ludkę, mieszkającą przy ulicy Tamka w Warszawie, która trafia do podziemi pałacu, gdzie spotyka tam złotego ptaka. Ptak daje dziewczynce zadanie roztrwonienia dużej sumy, co oczywiście się jej nie udaje – pieniądze oddaje na cel charytatywny. Przyznaję, że zawsze się mnie to dziwiło – wiem, że szewczyk w średniowieczu nie miał wielu możliwości wydania pieniędzy (pewnie trudno byłoby mu kupić np. zamek), ale dzisiaj wystarczy pójść do salonu Lamborghini albo do biura nieruchomości... Oczywiście wiem, co powiecie: że dziecko takich zakupów nie zrobi. Pewnie dlatego bohaterka jest tutaj taka a nie inna... Tekst Papuzińskiej określić trzeba mianem warszawo-centrycznego, ale został też zgrabnie, wręcz ekwilibrystycznie, poprowadzony. Dobrze się go czyta i pisarsko jest to pierwszorzędna robota moim zdaniem. Wydaje mi się jednak, że formuła serii trochę wyprała tekst z charakterystycznego stylu pisarki, który podziwiałem np. w „Naszej mamie czarodziejce”. Ponieważ jednak jest to Papuzińska, lekturę tego krótkiego opowiadanka uznać należy za konieczną. 




„Mitologia. Przygody słowiańskich bogów” Melanii Kapelusz to natomiast książka pięknie wydana, co zauważa się od pierwszej chwili - duży kwadratowy format, kolorowe, bogate ilustracje Ewy Poklewskiej-Koziełło, w których widać inspirację sztuką ludową. Jeżeli jednak oczekujecie, że znajdziecie w niej pokaźny zbiór mitów słowiańskich to spieszę donieść, że nie znajdziecie. To raczej pozycja na początek, dostosowana do młodszych czytelników, zawierająca kilka opowieści rozdmuchanych na olbrzymich stronach. Napisane to zostało potoczyście, z wyraźną biblijną stylizacją w warstwie językowej, a jednocześnie na tyle prosto, aby trafiło do młodych słuchaczy. Językowo, ilustracyjnie i wydawniczo jest to więc z pewnością pozycja warta zauważenia. A jak jest z treścią?

Fabularnie śledzimy przede wszystkim dzieje antagonizmów między dobrym bogiem Perunem, panującym na ziemi a złym Welesem, panem podziemi („Mit o stworzeniu świata”, „Mit o stworzeniu człowieka”, „Boski pojedynek”). Dualizm przedstawionego świata jest bardzo czytelny i jak to zwykle bywa bohater negatywny jest bohaterem dużo ciekawszym. Weles wciąż chce pokrzyżować plany Peruna, kieruje nim podejrzliwość i chciwość, a posługuje się podstępem – jednak jego motywacje są do pewnego stopnia zrozumiałe. Perun to natomiast bóg szlachetny, pragnący tworzyć i budować, aczkolwiek także nie pozbawiony pychy – literacko jest jednak dosyć nudny i do takiego Zeusa brakuje mu sporo. Zbiór uzupełnia „Boski koń z Arkony” o świętym rumaku, którego każdej nocy dosiadał Świętowit i „Drzewo świata” – piękny mit o axis mundi przedstawionej jako drzewo, w którym splatają się losy bogów, ludzi i zmarłych. Jest to jedyna opowieść w tym zbiorze, w której brak wyraźnie zarysowanej akcji. Mit ten uznałem jednak za najbardziej bogaty w znaczenia i wydaje mi się lepiej wprowadzać w słowiańską mitologię od klasycznego mitu o „stworzeniu świata”. Przy tym zawiera mnóstwo tropów antropologicznych i kulturowych, które zostały przedstawione w sposób odpowiedni dla percepcji przedszkolaka. No i oczywiście można ten mit czytać współcześnie patrząc na obecną sytuację wokół polskich lasów – takich konotacji zresztą ostatnio w książkach dla dzieci jest mnóstwo. Na końcu książi znajdziemy słowniczek, gdzie zebrano najważniejsze słowiańskie bóstwa – natomiast ani na końcu, ani na początku nie znajdziemy spisu treści, co uznaję za malutki, ale jednak, minus.




Obie powyżej opisane książki uznaję za wartościowe, pozwalające w nie nachalny czy prostacki sposób poznać opowieści leżące u podstaw naszej narodowej i kulturowej tożsamości. Coraz o to na dzisiejszym rynku wydawniczym trudniej, więc tym bardziej powinniście jest do swoich księgozbiorów wyłuskać.

/BW/

Złota Panna. Legenda o Złotej Kaczce
tekst: Joanna Papuzińska
ilustracje: Katarzyna Bajerowicz
seria: Czytam sobie
Egmont 2018

Mitologia. Przygody słowiańskich bogów
tekst: Melania Kapelusz
ilustracje: Ewa Poklewska-Koziełło
Egmont ART 2018
Share:

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Chcesz coś dodać? Śmiało!