czwartek, 20 września 2018

, , , , ,

Parami (5): Komiksy dla najmłodszych o pszczółce i czarownicy


Kilka osób pytało mnie ostatnio czy znam jakieś komiksy, które mogą czytać najmłodsze dzieci. Może wydawać się to nieco dziwne, ale ludzie słysząc słowo "komiks" wciąż wizualizują sobie głównie Kajka i Kokosza, Tytusa lub Thorgala - a przecież małe dzieci tego nie zrozumieją... Cóż, tak jak kiedyś pojęcie kategorii wiekowej w polskim komiksie nie miało żadnej racji bytu, tak dzisiaj wybór jest tak duży, że nie stanowi problemu wyszukanie tytułów dla najmłodszych. Przy czym od razu możecie przegonić z myśli wizję wydawnictwa, w którym strony podzielono na kadry, a nad głowami bohaterów narysowane zostały dymki. Dziś granica między komiksem a picturebookiem często jest nieostra...


Dowodzi tego „Pszczółka” z tekstem Kirsten Hall i ilustracjami Isabelle Arsenault. Pozycja została wydana przez Kulturę Gniewu czyli oficynę znaną z komiksów (niedawno wypuścili zresztą inny komiks rysowany przez Arsenault czyli "Jane, lis i ja", na którego recenzję też przyjdzie pora:). A zatem komiksowa oficyna więc komiks? Nie do końca. Przede wszystkim jest to rozpisany na dymki, zwrotki i wersy wierszyk o życiu pszczół (tłum. Marceli Szpak). Określenie "wierszyk" nie brzmi może zbyt poważnie, a jednak w tym przypadku idealnie pasuje. Tekst Kirsten Hall w interpretacji Szpaka nie przypomina utworów Brzechwy czy Tuwima. Powiem wprost: tekstowo trudno określić go mianem wirtuozerskiego. Fragmentami ociera się wręcz o kiczowate przedszkolne rymowanki, napisane ad hoc z okazji Dnia Miodu czy Kwietnej Łąki. Marceli Szpak wyrobił sobie markę jako tłumacz „dorosłych” komiksów, z targetem dziecięcym nie miał jednak jak widać wiele do czynienia… Tymczasem nie jest to wcale łatwy "target", który zadowoli się nagminnym stosowaniem zdrobnień. Nie o to chodzi w wierszach dla dzieci! Mimo wszystko uważam "Pszczółkę" za dobry tekst do powtarzania z dziećmi, które mają problemy logopedyczne – dużo tutaj onomatopei, zmiękczeń i dźwięczności. U nas się to sprawdziło, ale wiadomo jaki zwykle poziom prezentuje „logopedyczna poezja”… Elementem zdecydowanie wyróżniającym tę pozycję są natomiast rysunki Isabelle Arsenault, która zadbała o dużą różnorodność ilustracyjną stron – dymków nie ma tutaj wiele, ale w sam raz tyle, aby dzieci zrozumiały zasady ich czytania, są duże rozkładówkowe obrazy, są także bardziej klasyczne komiksowe kadry (po dwa na stronę. Ilustratorka oddaje owady w sposób mało realistyczny, ale sympatyczny (z pewnością spodobają się dzieciom) a całość utrzymana zostało w kolorystyce żółto-szaro-czarnej, fragmentami tylko (łąkowymi) bardziej kolorowej. Na końcu znajdziemy jeszcze posłowie-przesłanie dotyczące pszczół, które stanowi swego rodzaju poradnik jak można pomóc owadom robiącym miód.



Natomiast „Czarownica Irenka” Agnieszki Żelewskiej (Wydawnictwo Bajka), ma podtytuł „(dzieła zebrane) tom 1”. I rzeczywiście jest to zbiór obrazkowych historyjek o przygodach czarownicy, które do dziś ukazują się na łamach „Świerszczyka”. Tego typu historyjki mają swoją tradycję w naszym kraju. Pamiętamy je ze szpalt peerelowskich pism dla dzieci i młodzieży - choćby Gucio i Cezar w „Misiu”. Wbrew pozorom nie jest to wcale forma łatwa. Nie pojawiają się w niej dymki, wszystko trzeba rozegrać posługując się prawie wyłącznie następstwem czasowym. "Gazetowość" tego wydawnictwa widoczna jest także w fabularnych nawiązaniach do kolejnych pór roku – książka nawet została według nich podzielona. Agnieszka Żelewska stawia na prostotę, korzysta z jak najmniejszej liczby rekwizytów, pokazuje scenki łatwe do zrozumienia, w których Irenka jest po prostu pomocną i miłą osobą chętnie korzystającą ze swoich czarodziejskich zdolności. Cenię tę pozycję, bo dzięki niej wytłumaczyłem dzieciom na czym polega kadrowanie w komiksie i jak za pomocą kadrów pokazuje się upływ czasu – to są przecież podstawy przed sięgnięciem po albumy bardziej skomplikowane, gdzie pojawiają się dymki i inne zabiegi charakterystyczne dla tego gatunku. Warto też dodać, że przeważnie autorka mieści swoje historie na czterech kadrach - i w książce zostały one zaprezentowane na rozkładówkach (jedna historyjka na dwóch stronach), co z pewnością przysłużyło się czytelności tego wydawnictwa.
Po tych dwóch omówionych krótko pozycjach mam taki ogólny wniosek, że tekst (scenariusz) ma w komiksie bardzo duże znaczenie i to nawet wtedy kiedy go nie ma.

/BW/




Pszczółka
tekst: Kirsten Hall
ilustracje: Isabelle Arsenault
tłum.: Marceli Szpak
Kultura Gniewu 2018

Czarownica Irenka
Agnieszka Żelewska
Wydawnictwo Bajka 2018
Share:

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Chcesz coś dodać? Śmiało!