środa, 10 października 2018

, , ,

Jeleniu żegnaj


Miałem kiedyś nauczyciela od niemieckiego, który z upodobaniem powtarzał nam własną definicję słowa "jeleń". Mówił z szyderczym uśmieszkiem: To ktoś, kto je i się leni. Miało to się odnosić do nas, siedzących przed nim uczniów i naszych postępów w języku Goethego. Wiem, że wspomnienie to nie ma zbyt wiele wspólnego z nową książką Roksany Jędrzejewskiej-Wróbel zatytułowaną właśnie "Jeleń", ponieważ jej główny bohater na pewno nie ma tak rozpasanego stylu życia, a wręcz przeciwnie - bytowanie jego naznaczone jest permanentnym stresem i brakiem komfortu.



Witajcie w mieście zwierząt! Tutaj muflony i jelenie odkurzają swoje malutkie mieszkanka, jeżdżą samochodami do pracy w korpo, sklepu, pralni i biblioteki, cisną się między betonowymi blokami szukając miejsc do parkowania i generalnie nie są szczęśliwi. Właśnie: miejsce do parkowania. Dla każdego mieszkańca większego polskiego miasta jest to istna zmora. Okazuje się, że nie inaczej jest w mieście parzystokopytnych. Oto pewnego razu Pan Jeleń wraca samochodem do domu, a tutaj na jego miejscu parkingowym stoi samochód Pana Muflona.  A ponieważ jest wieczór Pan Jeleń wyrusza na poszukiwanie innego, wolnego miejsca. Szuka, szuka, szuka i okazuje się, że nie może go znaleźć. Jedzie więc przed siebie, wyjeżdża za miasto przez tunel, w którym znikają wszystkie jego dotychczasowe obawy i obowiązki. Paliwo kończy się akurat koło lasu, a gałęzie same rozstępują się przed Panem Jeleniem...



Roksana Jędrzejewska-Wróbel w swojej nowej książce przedstawia nową wersję motywu ucieczki od cywilizacji do natury, z miasta na wieś (do lasu), od więzienia do wolności itd. Nie będę przywoływał przykładów, w każdym razie jest ich sporo od Horacego do Myśliwskiego;) A ponieważ jest to motyw znany, więc od pewnego momentu po prostu nietrudno domyślić się zakończenia książki. Swego rodzaju odmianą jest, że na bohatera swojego "Into the wild" autorka wybrała zwierzę, na dodatek dzikie, leśne - w istocie trudno byłoby inaczej poprowadzić tę opowieść, bo co do kaduka robił jeleń w mieście? A zatem roussowskie odczytanie "Jelenia" jest chyba dla wszystkich jasne. Miasta się rozrastają w stylu urban sprawl, buduje się coraz mniejsze mieszkania i kupuje coraz więcej samochodów, mamy smog, deficyt zieleni a sąsiad z bloku obok może nam zajrzeć przez okno do kuchni. Niby wszyscy to rozumiemy, a jednak rzeczywistość pokazuje coś innego. Dlatego trzeba o tym mówić, szczególnie dzieciom, bo one po nas będą "używać" tego świata i powinny robić to świadomie. 



Mam jednak dla tej książki jeszcze jedną, własną interpretację, która opiera się na oglądzie dzisiejszej (ale wczorajszej też) literatury dla dzieci. Stanowi też odpowiedź na powyżej zadane pytanie: co jeleń robił w mieście? Jak wiadomo antropomorfizowane zwierzęta to jeden z fundamentów pisarstwa dla najmłodszych. Przez te lata, dekady, wieki namnożyło się tych zwierząt tyle, że tylko jakiś badacz pozbawiony życia rodzinnego i mieszkający w bibliotece mógłby zaprowadzić jakiś porządek w tym gadającym inwentarzu. Dlatego w moim odczuciu Pan Jeleń tak samo jak życiem w betonowej dżungli, był znudzony swoją rolą literackiego bohatera książki dla dzieci. Dlatego wraca do lasu, zostawia garnitur i samochód, a jego oczy mówią: Nie spodziewajcie się sequelu. Na mnie możesz liczyć Jeleniu.

/BW/


Jeleń
tekst: Roksana Jędrzejewska-Wróbel

ilustracje: Grażyna Rigall
Bajka 2018
 



Share:

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Chcesz coś dodać? Śmiało!