czwartek, 18 kwietnia 2019

,

Kto błądzi w lesie? ("Mój las" tekst i ilustracje: Melanie Rutten)


Jako dorosły czytelnik chciałbym wam w pierwszym zdaniu powiedzieć, że zdecydowanie jest to książka, której należy dać drugą szansę. Kiedy czytałem ją po raz pierwszy wydawała mi się niezwykle hermetyczna, a jej wielopoziomowa metaforyka utrudniała lekturę. Być może brało się to stąd, że zużywałem zbyt duże pokłady energii na rozszyfrowywanie kodu i niewiele zostawało jej już na banalne rozkoszowanie się fabułą? W każdym razie przy drugim czytaniu wszystko nagle zaczęło do siebie pasować.


Oto dziewczynka, której rodzice się rozwiedli, przed problemami w rodzinie ucieka do lasu. Staje się tam pozbawionym tożsamości Żołnierzem w hełmie i wchodzi w relacje z gadającymi zwierzętami, które w leśnych odstępach odtwarzają sytuacje z jej życia, niejako oswajając je, tłumacząc. Las symbolizuje tutaj wnętrze, świadomość dziewczynki i zmienia kolory w zależności od jej stanów emocjonalnych. Książka pokazuje w poetycki sposób (określenie poetycki wydaje mi się najbardziej odpowiednie) jak dziecko z rozbitego domu traumatycznie zmaga się z nową sytuacją. Melanie Rutten przetwarza traumę dziecka z rozbitego domu i przetwarza ją na często bolesne, ale też krzepiące i pozytywne obrazy, które podane zostają w anturażu znanym z bajkowego/baśniowego uniwersum. 


Nie czytałem innych książek Rutten wydanych przez Wytwórnię, ale z tego, co się zorientowałem to ich bohaterami były tylko zwierzęta, które tutaj schodzą trochę na drugi plan. Jest to jednak bardzo bogaty drugi plan. Zwierząt jest naprawdę dużo i każde ma swoją rolę do odegrania, a jakby tego było mało to jako pełnoprawni bohaterowie występują tu listek i księga. "Mój las" to w zasadzie picturebook, który oszczędnie dawkuje tekst (przekład Jacek Mulczyk-Skarżyński) bazując głównie na ilustracjach. Są to w mojej opinii ilustracje wspaniałe - zobaczcie jak na jednej stronie i na jednej na wpół abstrakcyjnej ilustracji Melanie Rutten udaje się pokazać czas miłości rodziców! I ta różnorodność i bogactwo. Kiedy dziewczynka bawi się w lesie dostajemy na dwóch stronach kilka zupełnie oddzielnych światów! Podoba mi się też kolorystyka tej książki, która udowadnia, że barwy najlepiej widać, kiedy dookoła nich zostanie trochę bieli...


Warto do powyższego dodać jedną istotną glosę, którą zasugerowałem w inicjalnym zdaniu - w "Moim lesie" łatwiej chyba zabłądzić czytelnikowi dorosłemu. Edukacja i doświadczenie każe nam interpretować te obrazy, szukać w nich rozwiązań, traktować jak łamigłówki.  Jednak dzieci podchodzą do tej fabuły zupełnie inaczej. To zapewne wynik tego, że autorka dobrze oddała meandry dziecięcej psychiki i zachowań - każdy kto jest rodzicem dobrze wie jak szybko dzieci potrafią zmieniać nastrój, jak z jednej opowieści płynnie przechodzą do innej, zupełnie z tą pierwszą niezwiązanej, jak łatwo powołują do życia różne postacie i wchodzą z nimi w interakcje, traktując jak istoty z krwi i kości. Dorośli te wspaniałe umiejętności zatracają i kryje się w tym niestety nieubłagalny fatalizm naszych ziemskich losów. I czytając  "Mój las" moim dzieciom zrozumiałem jak wielkim ułatwieniem jest nie musieć skupiać się na interpretacji i po prostu dać się ponieść kolejnym przedstawianym zdarzeniom. Dzieci potrafią to doskonale.

/BW/



Share:

0 komentarze:

Publikowanie komentarza

Chcesz coś dodać? Śmiało!