wtorek, 22 października 2019

, ,

"Skarpetkowa Odyseja" ("Banda Czarnej Frotte", tekst: Justyna Bednarek, ilustracje: Daniel de Latour, Poradnia k)


Książka "Niesamowite przygody dziesięciu skarpetek"  Justyny Bednarek odniosła olbrzymi sukces na niwie krajowej literatury dla młodszych czytelników - co istotne spotkała się zarówno z entuzjastycznym przyjęciem "na dole" czyli wśród czytających, którzy na własną rękę odkryli pozycję wydaną przez niewielkie wydawnictwo Poradnia k. Potem (dosyć szybko!) znalazła też jednak uznanie "na górze" a więc wśród dysydentów, którzy umieścili ten tytuł na liście szkolnych lektur uzupełniających. Czas pokaże czy to wyróżnienie nie okaże się dla książki przekleństwem - wszak my odkrywaliśmy "Skarpetki" na bieżąco, nie musieliśmy wyrabiać sobie o nich zdania przez pryzmat szkolnej lektury. Jednak dla przyszłych czytelników nie będzie już to "potrząsanie nowości kwiatem", a jak wiadomo "lekturowość" raczej odstręcza od danego tytułu niż przyciąga... Ja ze zdumieniem obserwuję recepcję ukochanej "Szkoły latania" Janusz Christy - czytałem ją w dzieciństwie po wielokroć (podobnie jak inne albumy z przygodami Kajka i Kokosza), a teraz widzę i słyszę jak lektura tego komiksu powoli staje się przykrym obowiązkiem. O tempora, o mores!




Wracając jednak do skarpetek, po bestsellerowej części pierwszej autorka napisała drugą pt. „Nowe przygody skarpetek (jeszcze bardziej niesamowite)”, która szła bezpośrednim tropem jedynki - ponownie dostaliśmy opisy dziejów życia kolejnych bohaterek. I pewnie mogłoby to dalej trwać, a w tytule pojawiałyby się kolejne "jeszcze", jednak autorka postanowiła w trzeciej odsłonie trochę zmienić formułę i  oto dostaliśmy część zatytułowaną "Banda Czarnej Frotte. Skarpetki powracają!". Zawiera ona jedną historię podzieloną na dwadzieścia rozdziałów.  Mam w stosunku do tej pozycji nieco ambiwalentne odczucia, bo z jednej strony widać, że Justyna Bednarek chciała napisać o skarpetkach trochę inaczej, z drugiej czuć, że trudno jej porzucić swoje uniwersum i doprowadzony do perfekcji sposób jego opisywania. Zatem niby jest to jedna historia, ale wyraźnie rozpada się na osobne teksty połączone ideą "skarpetkowości".




Fabularnie Justyna Bednarek sięgnęła po niezawodny topos Odysei i żeglujące po morzach i oceanach skarpety wikła w przygody podobne do tych, które były udziałem wracającego spod Troi wojownika - jest cyklop, syreny, a do tego Perseusz i Kasjopeja. Rozwiązania fabularne z mitologii stanowią podstawę tej książki, ale pisarka w poprzednich częściach zasłynęła jako dobra obserwatorka współczesnego świata. W "Bandzie" jest tych elementów zdecydowanie mniej, chociaż przecież zupełnie nie znikają. Bohaterowie trafiają na wyspę smartfonów określających siebie jako "strażników straconego czasu i straconych okazji" a jedna ze skarpetek jest tęczowa. Pojawia się nawet historia, która dla mnie ma już znamiona urban legend - mianowicie egzotyczny pająk (tutaj: wałęsak brazylijski) w bananach. Sensacyjne pojawienie się w dyskoncie pajęczaka lub węża to przecież stała sensacja bulwarowej prasy i internetowych portali. W książce znajdziemy też całą masę bohaterów - raczej to także poczytywałbym za minus, chociaż z drugiej strony tylko licznie występujące postacie gwarantują, że w tej książce ciągle coś się dzieje. Nie ma tutaj przestojów dla nabrania oddechu np. kiedy Czarna Frotte spotyka Wałęsaka w zasadzie od razu wyrusza w dalszą drogę - chwila na poznanie, historię pająka i dalej na fale. To właśnie te szybkie zmiany scenerii i bohaterów tak bardzo w moich oczach upodabniały trzecią część skarpetkowych przygód do poprzednich dwóch. 

Oczywiście to dalej jest dobra literatura dla dzieci, taka i do tańca i do różańca, zmyślnie łącząca literacką tradycję z problemami współczesności. I z tym was w tej recenzji zostawiam.

/BW/

Share:

1 komentarz:

  1. When this occurs, the feed price could be crucial outcome of|as a outcome of} if it is too low, the product will remain in the path of the cutting software for too lengthy and leave burnt or unwanted marks on the product. three axis machining, in comparison, is best for largely flat merchandise and items. Blocks are fastened onto a machine bed, whereas operators should reposition the blocks for unconventional shapes and deeper cavities. This permits room for slight variances or rough edges that come at the hands Stylus Pens of machinists, nicely as|in addition to} machinists will take longer to accurately end a product.

    OdpowiedzUsuń

Chcesz coś dodać? Śmiało!