czwartek, 16 lutego 2017

, , , ,

Przyjemne i pożyteczne


Uwspółcześnianie klasycznych baśni to jeden z popularnych nurtów w literaturze dziecięcej. Pewnie w przypadku nas (czyli czytelników) działa tutaj zasada, że najlepiej lubimy te „piosenki”, które już znamy. Ale nie można przecież zapominać o sile baśniowych historii i ukrytych w nich znaczeniach – to one sprawiają, że baśnie do dziś nie straciły swojej atrakcyjności. Zaś dla pisarzy taka zabawa konwencją to pewnie spora adrenalina. Mam nadzieję, że czuła ją również Roksana Jędrzejewska-Wróbel, autorka „Siedmiu wspaniałych”. Trzecie wydanie tego zbioru (ze wspaniałymi ilustracjami Marianny Oklejak) niedawno ukazało się w Wydawnictwie Bajka.



Nie znałem wcześniej tej książki i przyznaję – miałem obawy. Chyba z racji tego, że pisania na nowo starych baśni podejmowało się wielu pisarzy i niestety często efekt był literacko bardzo powierzchowny. Podobnie zresztą jak powierzchowne bywają utwory dla dzieci określane jako bajki terapeutyczne (wyjaśnię może, że tak w zasadzie funkcjonują teksty Jędrzejewskiej-Wróbel zawarte w tym tomie - jako bajki terapeutyczne wykorzystujące znane baśniowe motywy). Miałem z takimi tekstami kontakt wielokrotnie, bo wiecie człowiek sobie myśli, że jak będzie czytał to uchroni dziecko przed niebezpieczeństwami tego świata. Czytałem. I przeważnie brzmiały jak wypracowania na zadane tematy (a piszą je często doświadczeni autorzy!). Autorka „Siedmiu wspaniałych” uniknęła tej sztuczności. Okazuje się, że baśniowe rekwizytorium wciąż może być źródłem świeżej inspiracji. Rekwizytorium to umożliwia grę z konwencją, puszczanie oka do czytelnika, który może wyłapywać podobieństwa i różnice. I przy tym wszystkim problemy tutaj poruszane są naprawdę aktualne!



Książka została napisana w roku 2010 i od tego czasu wiele się nie zmieniło, a wręcz zagrożenia opisane w „Siedmiu wspaniałych” jeszcze bardziej się wyostrzyły. Przede wszystkim czuć, że autorka dogłębnie przemyślała wersje klasyczne, rozłożyła je na czynniki podstawowe i potem misternie poukładała nowe konstrukcje, nie ograniczając się do przenoszenia baśniowej historii do naszych czasów, ale często zmieniając zupełnie role i charaktery postaci – np. w „Trzech obrotnych świnkach” to wilk jest uosobieniem beztroski i spokoju i jest narażony na „atak” świnek-akwizytorek, a w „Kapciuszku” w roli Kopciuszka występuję matka, a nie córka. Co jest wartościowe – każda przedstawiona tutaj historia nie została ograniczona do prezentacji jednego problemu – np. „Wieża sławy” to krytyka celebryckiego podejścia do życia, ale też planowania przez rodziców przyszłości dziecka bez pytania go o zdanie, a „Trzy obrotne świnki” to ostrzeżenie przed nieuczciwymi akwizytorami, ale też krytyka konsumpcyjnego stylu życia. I bohaterowie, chociaż pochodzą ze znanych baśni, po drobnym „liftingu” dobrze pasują do współczesności, bez większych problemów jesteśmy w stanie uwierzyć w ich istnienie.

W książce znajdują się teksty różnej długości – mnie najbardziej przekonały te krótsze jak „Kapciuszek”, „Trzy obrotne świnki” czy tytułowe „Siedmiu wspaniałych”. Dla dobrze, podkreślam dobrze, znających oryginały lektura tej książki to także duża przyjemność odnajdowania baśniowych motywów, postaci, przedmiotów.

Baśnie najbardziej lubię w wersjach oryginalnych (bracia Grimm są mi najbliżsi), tym niemniej czytanie „nie całkiem nieznanych historii” Roksany Jędrzejewskiej-Wróbel okazało się dla mnie (i oczywiście moich dzieci!) przyjemne i pożyteczne.

/BW/

Siedmiu wspaniałych i sześć innych nie całkiem nieznanych historii
tekst: Roksana Jędrzejewska-Wróbel
ilustracje: Marianna Oklejak
Bajka
 




Share: