poniedziałek, 26 lutego 2018

Podróże po gatunkach


Cztery nowe książki z egmontowskiej serii „Poczytaj ze mną”, która powstała m.in. po to aby zapoznawać młodych czytelników z specyfiką gatunków literackich. Jednak pewnie na nic by się to zapoznawanie zdało, gdyby nie ciekawe historie, które za nim stoją. Nie ma się co zresztą dziwić, bo w tej serii piszą najsprawniejsi (co nie zawsze niestety znaczy najlepsi, choćby z tego względu, że okrutnie eksploatowani) polscy pisarze dla dzieci. Tym razem są to Zofia Stanecka, Ewa Nowak, Justyna Bednarek i Marcin Wicha. Ten ostatni zdobył ostatnio Paszport Polityki za książkę bynajmniej nie dziecięcą, ale z Egomontem już współpracował choćby przy okazji „Sylaboratorium”. Traktuję go jednak jako świeżą krew zarówno w tym gronie, jak i na niwie polskiej literatury dziecięcej, co zresztą dobrze koresponduje z tym, że głównym bohaterem „Niezwykłej historii Sebastiana Van Pirka” jest wampir. 



Marcin Wicha przedstawia (a Dominika Czerniak-Chojnacka ilustruje) zatem biografię trochę nieudanego, zbyt mało krwiożerczego wampira, który, ku przerażeniu ojca, nie ma nawet szpiczastych kłów. Autor „Jak przestałem kochać design” napisał tę historię przednio i to jest u nas w domu ostatnio prawdziwy hit. To rzecz zabawna, inteligentnie czerpiąca z horrorowych stereotypów i popkultury. Ja doceniam ją szczególnie za satyrycznie przerysowane sylwetki wojskowego, łowcy talentów piłkarskich i milionera oraz za dowcipy. W tekście funkcjonują wprawdzie jako suchary, ale Kostek większości nauczył się na pamięć i zrobił sobie w przedszkolu fejm. Także gratuluję, bo aspekt użytkowy tej książki jest nie do przecenienia. No i wymyślić dowcip to jednak prawdziwa sztuka.


Justyna Bednarek (ilustracje Katarzyna Trzeszczowska) napisała dziennik, którego akcja osadzona została w środowisku domowo-naukowym. Głównym bohaterem „Tropem jeźdźca na słoniu” jest archeolog Witold, ojciec Franka i Myszki, który staje przed szansą na rozwój akademickiej kariery, kiedy profesor Bębenek proponuje mu wyjazd na wykopaliska do włoskiej Tarkwinii. Szyki stara się mu pokrzyżować niejaki doktor Śmietana. Witold będzie starał się odnaleźć zaginione malowidło przedstawiające jeźdźca na słoniu. Pomoże mu w tym córka. Chociaż jest to fabuła skierowana do dzieci Justyna Bednarek daje tutaj całkiem zgryźliwy obraz środowiska naukowego, to trochę takie „Barwy ochronne” dla młodszych czytelników. Główny bohater zgodnie ze stereotypem pracownika naukowego jest bardzo nieogarnięty, ale za to sporo można się z tego krótkiego opowiadania dowiedzieć o cywilizacji Etrusków. 


Kolejna pozycja to „Gdy pana deszcz. Wizyta goblinów” Zofii Staneckiej (ilustracje Agnieszka Krzanowska). Jest to trzecia część sagi fantasy w serii „Poczytaj ze mną” i przyznam, że poprzednich nie czytałem. Lektura tego fragmentu utwierdziła mnie jednak w przekonaniu, że chyba powinienem to zrobić, bo nie za bardzo wiedziałem o co chodzi. U Gai i jej brata Feliksa mieszka goblin Korzonek, którego dziewczynka przyprowadziła z podziemnego świata. Tymczasem w londyńskim parku Hampstead trwają pracę nad stworzeniem stawu. Niespodziewanie i pod wpływem deszczu z wykopanej dziury zaczynają jednak wychodzić gobliny. Historia ta pozostawiła mnie obojętnym, pewnie dlatego że zapowiadana przez pół tekstu inwazja stworów z innego świata błyskawicznie rozchodzi się po kościach i kończy happyendem. Cóż może konwencja fantasy wymaga jednak większego epickiego oddechu…


Wreszcie „Strażak Lulek” Ewy Nowak (ilustracje Daria Solak) to historia z gatunku przygoda (w systematyce gatunków literackich byłaby to chyba powieść przygodowa). Edytka przeprowadza się do domu na przedmieściu – tutejsze dzieci nie widzą w niej jednak towarzyszki zabaw, a raczej na każdym kroku okazują niechęć. Pocieszenie znajduje w opiekowaniu się chomikiem Śnieżynką. Ten jednak wymyka się do domu sąsiada, strażaka Lulka, a dokładniej do jego królika Żużla. Pewnego upalnego popołudnia Edytka chce wydostać z szopy kota pewnego chłopca, nie wie jednak że przypadkowy przechodzień zaprószył tam ogień...

Ewie Nowak udało się napisać niedługą, emocjonującą historię, która z pewnością będzie miała powodzenie jak wszystkie historie o strażakach na czele z „Jak Wojtek został strażakiem” Czesława Janczarskiego i kreskówką o „Strażaku Samie”. Miałem nawet wrażenie, że to jest właśnie taki Sam przeniesiony do naszych realiów - co akurat uznaję za duży plus obserwując niekiedy jak tę sympatyczną lalkową animację z lat 80. z bohaterem pełnym słabości, zamieniono na słabą komputerową animację z cyborgiem w roli głównej. Zdziwiło mnie tylko trochę zakończenie tej historii, w którym nie znajdziemy informacji o unormowaniu stosunków Edytki z okolicznymi dziećmi, ale konstatację o tym, że dziewczynka założyła coś w rodzaju ogrodowego mini-zoo i opieka nad zwierzętami rekompensowała jej zabawy z rówieśnikami. Nie powiem, ale pozostawiło mnie to w lekkiej konsternacji…

Generalnie jednak Egmont robi tą serią dobrą robotę i warto ją uważnie śledzić. Specjalne ukłony kieruję do ilustratorów - przyjemnie jest wziąć te książeczki do ręki. Jeżeli jednak miałbym potraktować tę recenzję w kategoriach rywalizacji to mój Puchar Przechodni imienia Baby Jagi wędruje do Marcina Wichy. Puk! Puk! Kto tam? Siad. Jaki siad? Sąsiad.

/BW/

Niezwykła historia Sebastiana van Pirka
tekst: Marcin Wicha
ilustracje: Dominika Czerniak-Chojnacka 


Tropem jeźdźca na słoniu
tekst: Justyna Bednarek
ilustracje: Katarzyna Trzeszczowska
 

Gdy pada deszcz. Wizyta goblinów
tekst: Zofia Stanecka
ilustracje: Agnieszka Krzanowska
 

Strażak Lulek
tekst: Ewa Nowak
ilustracje: Daria Solak

seria: Poczytaj ze mną
Egmont 2018 



Jeżeli kupisz opisywaną książkę (lub inną) za pośrednictwem poniższych linków afiliacyjnych to ja otrzymam z tego niewielki procent. Pieniądze pomagają mi utrzymywać tę domenę. Dziękuję!
 

Niezwykła historia Sebastiana van Pirka


Tropem jeźdźca na słoniu


Gdy pada deszcz. Wizyta goblinów


Strażak Lulek


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Chcesz coś dodać? Śmiało!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...