wtorek, 6 marca 2018

, , ,

Małe dozwolone kłamstewka ("Maskarada", tekst: Lotta Olsson ilustracje: Maria Nilsson Thore)

Moje pierwsze doświadczenie z przygodami orzesznicy i mrówkojada. Jak zdążyłem się przekonać po recenzji na Małej Czcionce, jest to doświadczenie trochę niepełne, bo poprzednie części były bogatsze tekstowo i treściowo. W „Maskaradzie” tekstu faktycznie nie ma za wiele, a strony wypełniają duże ilustracje. Jednak także w tej części pojawiają się ciekawe problemy do dyskusji, a przedstawiona historia też nie jest wcale prosta i transparentna. 


Jeżozwierz urządza bal przebierańców, co bardzo cieszy mrówkojada. Orzesznica nie lubi jednak maskarad i najchętniej zostałaby w domu. Kiedy jeżozwierz przychodzi zapytać ich czy będą na imprezie orzesznica prosi przyjaciela, aby skłamał i powiedział, że jest chora i nieobecna. Nazywa to białymi kłamstwami. To „małe dozwolone kłamstewka. Wtedy na przykład, gdy grzeczniej jest nie powiedzieć prawdy, niż ją powiedzieć”. Mrówkojad zrobi jednak z tej definicji własny użytek, który będzie zaskoczeniem nawet dla orzesznicy...


Siłą tej historii jest według mnie to, że przez młodszych czytelników może być traktowana jako fabuła o zwierzątkach, które idą na bal przebierańców, a przez starszych jako całkiem poważne, warte przemyślenia i przedyskutowania, rozważania o tym czym jest kłamstwo. Ale takie właśnie małe. Takie powszechne, bo często nawet nie rozpoznane. Nie jakieś tam poważne np. na sali sądowej, w wyniku którego niewinna osoba zostaje skazana na długoletnie więzienie. Takie, że jak dasz do ciasteczek dżem truskawkowy zamiast malinowego i ja ci powiem, że jest równie smaczne, choć nie jest. 



Zastanawiam się nad tym czy „białe kłamstwo” nie jest aby konieczne do sprawnego funkcjonowania w społeczności? Pamiętam film, w którym Jim Carrey pewnego dnia zaczął mówić tylko prawdę i świat po prostu nie był na to gotowy. „Maskarada” pokazuje, że odrobina kłamstwa jest niezbędna, że w żadnym wypadku nie sposób stosować zerojedynkowego podejścia do tej kwestii. Tym samym dochodzimy w ogóle do pytania czy kłamstwo zawsze jest złe? Czy moralny relatywizm, z którym mamy do czynienia w przypadku „białego kłamstwa” powinien zapalać nam w głowie czerwoną lampę? Przecież mówimy dzieciom, żeby nie kłamały – tymczasem świat na kłamstwie się opiera. O na przykład literatura. Czy zmyślanie jest tożsame z kłamstwem? Sporo tych pytań się nasuwa po lekturze „Maskarady”, a zapewniam, że to wcale nie wszystkie.

Jest oczywiście jeszcze jeden sposób na podejście do te historii. Jeśli dziecko zapyta was (mnie moje zapytało) dlaczego oni w tej książce kłamią to zawsze możecie powiedzieć, że karnawał, o czym napisał Bachtin, to czas, w którym zakwestionowane zostają wszystkie zasady na co dzień rządzące światem. Więc można sobie też swobodnie pokłamać. Nie trzeba od razu mówić, że są takie sytuacje, w których karnawał trwa przez całe życie.

/BW/

Maskarada
tekst: Lotta Olsson
ilustracje: Maria Nilsson Thore
tł. Agnieszka Stróżyk
Zakamarki 2018



Jeżeli kupisz opisywaną książkę (lub inną) za pośrednictwem poniższych linków afiliacyjnych to ja otrzymam z tego niewielki procent. Pieniądze pomagają mi utrzymywać tę domenę. Dziękuję!

Share:

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Chcesz coś dodać? Śmiało!