piątek, 29 czerwca 2018

, ,

Słabsi górą



Komikso-książki o przygodach Kapitana Majtasa to jedna z ulubionych serii Kostka. Najczęściej zabierał kolejne części do przedszkola, gdzie, z tego co wiem, też robiły furorę. Ostatnio w kinach można było obejrzeć pierwszy film na podstawie książek Dave’a Pilkeya, ale uważam, że te książki działają nawet bez ruchomej, kinowej wersji – na pewno sprzyja trochę niezobowiązująca forma tych wydawnictw czyli kieszonkowy format i gorszej jakości papier jak to w pocketach. Można to nosić ze sobą praktycznie wszędzie i podczytywać nawet na placu zabaw. Jednak, aby wyjaśnić fenomen KM trzeba chyba uważniej przyjrzeć się treści...


Zasadniczo punktem wyjścia całej serii jest zdarzenie, w wyniku którego Harold i George, dwóch uczniów z amerykańskiej szkoły, zamieniają nielubianego dyrektora Kruppa w Kapitana Majtasa. Mamy tu więc do czynienia z superbohaterskim komiksem dla najmłodszych. Ale potyczki tych wszystkich superbohaterów, potworów i wynalazków wbrew pozorom nie są w tej komikso-książce najważniejsze. To przede wszystkim jest historia o szkole i przyjaźni. O dwóch uczniach, z którymi łatwo się utożsamiać, bo pozornie nie są liderami, raczej można ich umieścić na dole szkolnej hierarchii, którzy jednak pociągają tutaj za wszystkie sznurki (nawet jeśli tego nie chcą). Każdy chciał mieć w szkole kumpla lub kumpelę, z którymi rozumiał się bez słów i z którymi mógł, jak to się mówi, kraść konie. Poza tym w tym komiksie jest akcja, akcja i jeszcze raz akcja. Wciąż coś się dzieje. Wszystko pędzi. Komiks przechodzi w tekst, tekst w komiks, kadry w rysunki całostronicowe. Kreska jest prosta, celowo trochę niestaranna jak komiksy rysowane potajemnie na nudnych lekcjach.



W jednej z prezentowanych tutaj części (nr 9) zatytułowanej „Kapitan Majtas i straszliwy spisek Stefana Spodniosika” (raczej od sikania niż Janosika) śledzimy początki znajomości i przyjaźni Harolda i George’a, którzy, chodząc jeszcze do zerówki, muszą zmierzyć się terroryzującym szkołę siostrzeńcem Kruppa, Kipperem. Będzie to dla nich batalia zwycięska, a jednocześnie poznają się i nauczą wspólnie działać i... rysować komiksy. Zamieszczone szkatułkowo w komiksie przygody Dogmana czy Klinka to wręcz poradnik dla najmłodszych jak rysować obrazkowe historyjki! Muszę przyznać, że Kostek wziął sobie te porady do serca i tworzy bardzo podobne stylistycznie historyjki. No i łatwiej mu się utożsamiać z chłopaczkami chodzącymi do zerówki.


Pisałem już na blogu o dwóch komiksach z tej serii i wspominałem, że jako dorosły czytelnik nie za bardzo potrafiłem się wczuć w te fabuły, z ich splastickiem i typowo amerykańskim (bywa że fekalnym) humorem. Ale dzieci po prostu kochają te wszystkie „karmazynowe kibelki”. A pozytywne jest to, że można tutaj znaleźć coś ponadto. Któż w podstawówce czy przedszkolu będąc, nie chciał choć raz, dać nauczki szkolnemu łobuzowi? Ten komiks jest właśnie o tym. O nauczce i triumfie tych słabszych.

/BW/

Kapitan Majtas i kretyńskie kombinacje kosmitów z Karmazynowego Kibelka
Kapitan Majtas i straszliwa zemsta Stefana Spodniosika
tekst i rysunki: Dave Pilkey
Jaguar 2018
 

Share:

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Chcesz coś dodać? Śmiało!