piątek, 15 marca 2019

, , ,

Z potrzeby snucia fascynujących historii ("Mały pokój z książkami", tekst: Eleanor Farjeon, ilustracje: Edward Ardizzone, tłumaczenie: Hanna Januszewska, Ewa Rajewska)


Jedna z tych książek, które obowiązkowo trzeba mieć w domu (jak "Kuchnię polską", "Domową encyklopedię leków" czy "Encyklopedię popularną") i ściągać z półki zawsze kiedy potrzebuje się krzepiącej życiowej porady, oddechu czy spojrzenia na własne życie z dystansem lub w krzywym zwierciadle.



Widzę to tak: zbiór baśniowo-filozoficznych opowieści Eleanor Farjeon powstał z charakterystycznej dla gatunku ludzkiego potrzeby snucia fascynujących historii. Takich, które rozpoczynają się niepozornie, jak mała kulka ulepiona ze śniegu, a potem stopniowo obrastają znaczeniami i obrazami upodabniając się do ogromnej kuli wielkości domu, która pruje zboczem i ma moc lawiny. W zasadzie każde z tych opowiadań stanowi temat na oddzielną recenzję, to niesamowite jak swobodnie autorka bawi się baśniową konwencją, jak prosto przychodzi jej tworzenie charakterystycznych bohaterów, jak dobrze się czuje zarówno w formach dłuższych i krótkich. Nie potrafię określić tego zbioru innymi słowami jak skarbiec, bogactwo, różnorodność. Te historie chociaż naśladują baśnie, są utworami osobnymi, naznaczonymi indywidualnością autorki, nie powielają wciąż tych samych schematów baśniowych a przede wszystkim odświeżają tę stylistykę, nadają jej rys nowoczesności. 


Książka została wydana w 1955 roku, a Farjeon szybko okrzyknięto kontynuatorką drogi literackiej Jana Christiana Andersena (zdobyła też nagrodę jego imienia). Z całym szacunkiem dla JChA, ale niektóre jego historie (przynajmniej dla mnie) trochę się jednak zestarzały. Inaczej z historiami Eleanor Farjeon - niektóre z nich tak doskonale pasują do dzisiejszych czasów, że mam wrażenie jakby powstały wczoraj - "Zachciało się królewnie księżyca" odebrałem bardzo "politycznie", natomiast "Mała Kasia" czy "Zachodnie lasy" powinny stać się manifestem ruchów permakulturowych i ekologicznych. Z podziwem czytałem wszystkie zawarte w tym tomie opowiadania - przykładowo "I zatańczę dokolutka" pokazało mi jak zrobić na samym końcu niespodziewany zwrot akcji, który na dodatek będzie wiarygodnie wynikał z wcześniejszej fabuły.

Warto może dodać, że do tego zbioru autorka wybrała najlepsze, jej zdaniem, napisane przez siebie utwory. W oryginale wydanym Oxford University Press było ich 27 - pierwsze polskie wydanie (w Naszej Księgarni) zawierało tylko 18. Wszystkie tłumaczyła Hanna Januszewska. Obecne wydanie z Dwóch Sióstr zawiera po raz pierwszy wszystkie utwory z oryginalnego wydania - te dodane przełożyła Ewa Rajewska i zrobiła to równie dobrze, co Januszewska.

Bardzo to wytarty frazes, ale muszę go użyć w tym przypadku - ta książka jest dobra na każdą okazję. W chwili braku weny do wybierania lektur dla dzieci po prostu ściągacie ją z półki, wybieracie losowe opowiadania i czytacie. Zapewniam, że za każdym razem będzie to wspaniała przygoda.

/BW/


Jeżeli spodobało ci się to, co napisałem i chcesz mi pomóc w utrzymaniu tego miejsca na powierzchni blogosfery klikaj i kupuj za pośrednictwem poniższych linków afiliacyjnych. Dziękuję:)

Share:

2 komentarze:

  1. Nadaje się dla dzieci od jakiego wieku?
    Pozdrawiam :)
    Kasia

    OdpowiedzUsuń

Chcesz coś dodać? Śmiało!