poniedziałek, 27 listopada 2017

Klimat zabawy słowem („Sylaboratorium czyli leksykon młodego erudyty”, teksty: różne autorki i autorzy, koncepcja graficzna książki, ilustracje i skład: Paweł Pawlak, ART Egmont)


Są takie słowa, które warto poznać, ale codzienność nie daje nam ku temu sposobności. Słowa, o istnieniu których często nie wiemy, a nazywają dobrze znane nam elementy rzeczywistości. Słowa niosące w sobie czar przeszłości lub „kwiat nowości”, przenoszące nas do innych krajów, na inne kontynenty, a niekiedy do krain, których w ogóle nie ma. Pachnące niczym kolonialne towary w cynamonowym sklepie lub zaskakujące swoją bezpośredniością i bezkompromisowością. Jest w tych słowach śmiech, smutek lub pewność władzy nad światem. Słowa te znajdziemy w zakurzonych księgach, albo w takich, na których jeszcze nie wyschła drukarska farba. W opasłych, mądrych tomach i w jarmarcznych broszurach. Każde z tych słów jest niczym nie odkryta tajemnica, nie otwarta skrzynia ze skarbem. Słowa to piękno i słowa to prawda. Tak sobie myślałem kartkując „Sylaboratorium czyli leksykon młodego erudyty”.
 


Jest w tym tytule jakaś wewnętrzna sprzeczność – przecież erudytą nie zostaje się czytając wyłącznie leksykony i encyklopedie! Tak samo jak trudno stać się dobrym ogrodnikiem czytając jedynie instrukcje na opakowaniach z nasionami. Trzeba próbować, sadzić, kopać, podlewać, patrzeć jak więdnie, cieszyć jak rośnie itd. „Sylaboratorium” nie jest jednak czymś w rodzaju poradnika dla dziecka snoba, które ma w towarzystwie błysnąć łacińską maksymą czy mądrze brzmiącym słowem.



W książce tej, pod dowództwem i ilustracyjnym sznytem Pawła Pawlaka, zebrało się całe grono topowych polskich pisarek i pisarzy dziecięco-młodzieżowych (Justyna Bednarek, Roksana Jędrzejewska-Wróbel, Zofia Stanecka, Agnieszka Frączek, Emilia Kiereś, Jolanta Powierża, Zuzanna Orlińska, Mikołaj Gołachowski, Macin Wicha, Katarzyna Kępka-Falska, Anna Czech, Ewa Nowak) by w różnych formach literackich zdefiniować rzadko używane, trudne słowa ułożone w porządku alfabetycznym. Wstęp do książki napisał sam Jerzy Bralczyk, który dywaguje w nim głównie o sylabach. Stąd początkowo (najpierw przejrzałem środek) trudno mi było załapać kontekst – co wspólnego ma podział na sylaby czyli mechanika języka do oczytania, erudycji i katalogu słów rzadkich oraz dziwnych. Okazuje się jednak, że celem książki jest nie tylko odkrywanie znaczenia słów, ale też słów tworzenie. Tworzenie za pomocą tysięcy różnorodnych liter ze starych książek, plakatów, czasopism i map. Dzięki nim Paweł Pawlak stworzył lwią część szaty graficznej. Trochę tych liter znaleźć też można na końcu książki, wyciąć nożyczkami i poukładać. A można też skorzystać ze strony internetowej typo.polona.pl i układać online. I tylko dalej się zastanawiam czy sylabizowanie i erudycja dobrze do siebie pasują i czy aby nie za dużo w tym barszczu grzybków?



Skierujmy jednak wzrok na teksty. Miejsca na nie za wiele tutaj nie ma, więc autorzy musieli się wykazać sporą dyscypliną twórczą. Jakoś mnie ucieszyło, że autorki, które kojarzę z prozą próbują się w formie wierszowanej (np. Justyna Bednarek czy Roksana Jędrzejewska-Wróbel). W ogóle to różne są tutaj metody na przedstawianie słów dla młodych erudytów – są limeryki, cykle (Marcin Wicha pisze o inspektorze Leksykonie), wiersze, personifikacje. Generalnie czuć klimat zabawy słowem, a dzięki różnorodnym formom czyta się lekko i przyjemnie. Aha, oprócz autorskich interpretacji kolejnych słów, znajdziemy tutaj także ich słownikowe definicje. 

Myślę o tej książce w kategoriach eksperymentu – a w eksperymentach często tak bywa, że pewne ich elementy wychodzą lepiej, a inne gorzej. I o ile pomysł na przegląd ciekawych słów i szatę graficzną oceniam tutaj bardzo wysoko, tak sylabizowanie i interaktywność wydają mi się dołożone trochę na siłę. Niemniej książkę polecam – całkiem dobra na prezent. Nie tylko dla pretendentów do miana erudytów.
 
/BW/

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Chcesz coś dodać? Śmiało!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...