wtorek, 14 maja 2019

, ,

O krok od dojrzałości (Lou! "Sielanka", scenariusz i rysunki: Julien Neel)


Drugi zbiorczy album o perypetiach dorastającej dziewczynki o imieniu Lou składa się z trzech części: "Sielanka", "Laserowy ninja" i "Szałas" (wydawnictwo Egmont). Tom pierwszy pt. "Codziennik" (składający się jeszcze z "Na końcu świata" i ""Cmentarzyska autobusów"), fabularnie uznałem za najciekawszy z wydanych w egmontowskiej serii "Komiksy są super". Ostrzyłem więc sobie zęby na drugą odsłonę. I troszkę się zawiodłem. Ale tylko troszkę.


Julien Neel przedstawia dalsze losy znanych bohaterów: matki Lou będącej autorką literatury s-f, jej partnera Ryśka, Tristana i Pawła czyli dwóch chłopców, z którymi Lou ma bliższe relacje, jej koleżanek (Miny, Kariny i Marysi-Emilii), zrzędliwej babci z Sopoćkowa i dawnego amanta mamy Lou, małomiasteczkowego lekarza Klemensa Firfelińskiego. Chyba trochę brakowało mi świeżej krwi, nowych (nawet drugoplanowych) bohaterów, bo ci których znamy "okopują" się na swoich pozycjach (z wyjątkiem Firfelińskiego, który przechodzi przemianę duchową i fizyczną).


Mogłoby się wydawać, że w trzech częściach tomu drugiego dostaniemy chronologiczny przebieg wydarzeń. Tak jednak nie jest przez co trudno połapać się ile w zasadzie lat ma Lou. W "Codzienniku" miała 11, w ostatnim (jeszcze u nas nie wydanym) ma mieć 18. Wciąż jest małą dziewczynką czy dojrzewającą kobietą? "Sielanka" i "Laserowy ninja" ukazały się kolejno w 2007 i 2009 roku, ale "Szałas" to już pozycja dużo późniejsza, z roku 2016. W międzyczasie (w 2012) ukazała się "Struktura kryształu" (zapowiadana przez Egmont na grudzień jako tom trzeci, pewnie będzie zawierać wydany w 2018 zeszyt ósmy "En route vers de nouvelles aventures"). Nie wiem skąd taka decyzja wydawcy? Może chciał połączyć w jednym wydawnictwie dwie wakacyjne części?


Rzeczywiście "Sielanka" i "Szałas" to albumy trochę do siebie podobne. Oba dzieją się w czasie beztroskich wakacji (nad morzem w posiadłości rodziców Marysi-Emilii i w Sopoćkowie). W tle opowieści z okresu dojrzewaniu i o pierwszych uczuciach (jakkolwiek brzmi to niczym reklama słabej powieści dla nastolatek). Słabe to wcale nie jest - przeciwnie, dobrze się czyta, scenki są interesująco napisane. Niezbyt ciekawie zakończony (zawieszony?) został  wątek mamy Lou i Ryśka, a przecież ich wspólne tournee po księgarniach w ramach promocji książki to jeden z fajniejszych wątków albumu. W "Laserowym ninji" głównym tematem są narodziny dziecka z problemami mieszkaniowymi w tle.

Kolorystyka jest dosyć landrynkowa, chociaż do tego można się przyzwyczaić. Niekiedy Neel świadomie zaciera kontury, chętnie też stosuje duże, nawet całostronicowe plansze pełne szczegółów. Trochę drażni mnie w tym komiksie, że czcionka raz jest większa, a raz mniejsza. Szczególnie kiedy autor wciska na stronę dużo mniejszych kadrów.
Mimo tych kilku uwag nadal jest to dobry, obyczajowy komiks dla nastolatków. Zarówno tych młodszych, jak i starszych.

/BW/

Share:

0 komentarze:

Publikowanie komentarza

Chcesz coś dodać? Śmiało!